Austria. Graz, czyli UFO na starówce

Graz, czyli UFO na zabytkowej starówce.

   Austriackie Graz ma pecha. Chociaż z wielu względów, o czym za chwilę, zasługuje na poświęcenie mu przynajmniej kilku dni, nie jest miastem mogącym przyciągnąć turystę takiego jak ja na dłużej. Jeśli chcę wpaść do austriackiego miasta, to wybieram Wiedeń czy Salzburg. Jadąc na narty, Graz zostaje z boku. Jadąc latem do Włoch czy Chorwacji, nie mam dla niego czasu. Tym razem z premedytacją postanowiłem poświęcić mu minimalną z należnej ilość czasu.

   Wracaliśmy z Chorwacji. Przez całą Słowenię lało, więc bez przystanków dotarliśmy do Austrii. Zapadła już noc gdy przekroczyliśmy granicę miasta Graz w poszukiwaniu miejsca do spania. Wszystkie napotkane hotele i hostele oferowały dla naszej trójki noclegi w cenie nie niższej niż 100 euro. Na koniec wakacji taki wydatek? Szukaliśmy uporczywie dalej. I nieoczekiwanie niemal w samym centrum znaleźliśmy. Duszny austrowęgierską wymieszaną z  nieco mieszczańskim gustem atmosferą hotel Strasser. Ale z wygodnymi szerokimi łóżkami zajmującymi niemal cały pokój i ceną 64 euro z wliczonym śniadaniem (szwedzki stół). Musimy tylko uszczelnić przestrzeń pomiędzy dwoma łóżkami, by wygodnie wyspać się w trójkę.

   Po niespiesznym śniadaniu pojechaliśmy do pustawego w poranną niedzielę starego centrum. Już pierwszy kontakt z zabytkowymi kamienicami przekonywał, że nie bez powodu starówka Graz w roku 1999 została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

   Przekraczamy wartką rzekę Mur i zaczynamy zwiedzanie Europejskiej Stolicy Kultury z 2003 roku od centralnego punktu – Placu Głównego (Haupt platz) zamkniętego majestatycznym XIX-wiecznym Ratuszem (Rathaus). Usytuowana na środku placu fontanna poświęcona Johannowi von Herberstein, zwanemu księciem Styrii, z jej figurami i zakamarkami jest pretekstem dla małej Kalinki do zabawy w chowanego. I okazją do taplania się w krystalicznie czystej wodzie. Do dalszego spaceru zaprasza majestatyczna ulica Herrengasse z licznymi zabytkowymi kamienicami i barokową wieżą miejskiej fary. Ciekawostką kościoła są witraże pamiętające ciemną wojenną przeszłość Austrii, przedstawiające portrety Hitlera i Mussoliniego. Wieżyczki Ratusza i zabudowa ulicy nieodparcie nasuwają mi skojarzenia z główną arterią Bielska-Białej i architekturą wielu jego „wiedeńskich” gmachów. Gdyby tak jeszcze odnowić i zamknąć dla ruchu kołowego Bielsko na wzór starego Graz. I przywrócić tramwaje…

   No, ale to „se uż ne vrati”. Następnym, zdecydowanie wartym odwiedzenia miejscem jest renesansowy Landhaus, siedziba regionalnego parlamentu, z jego arkadowym dziedzińcem zaprojektowanym przez włoskiego mistrza Domenico dell’Allio. Ozdobiony rzeźbami jasny podwórzec wieczorem ożywa gwarem kawiarenek ukrytych w jego zakamarkach.  

   Tuż obok mieści się dobrze zaopatrzona informacja turystyczna. Bogatsi o darmową mapę i przewodnik po mieście wracamy na Haupt platz by mijając Herzogshof, kamienicę o wyjątkowej, pokrytej barokowymi freskami fasadzie skręcić koło przepięknej kamienicy Luegghaus w Sporgasse. Uliczka pnie się w górę a my kluczymy pomiędzy wystawionymi niemal na jej środek stolikami kawiarń. Po chwili skręcamy w prawo w Hofgasse by zatrzymać się przed wspaniałą drewnianą elewacją ozdobioną ogromnym złotym dwugłowym austriackim orłem. Budynek ten kryje Hofbackerei Edegger-Tax. Cukiernię i piekarnię gdzie można kupić wyroby, których receptury i nazwy takie jak „Sissi-Busserl” czy „Keiserzweiback”  przypominają imperialną erę Austrii. Na nasze nieszczęście, a szczęście dla portfela, w niedzielę nie pracują. Zamknięte. Kalinka jest wyraźnie rozczarowana. Rekompensuje jej to czekoladowy tort który popija czekoladą na gorąco w kawiarence przy Sporgasse. Sama słodycz. My się tylko oblizujemy podkradając okruchy z pańskiego stołu. Musi nam wystarczyć, pyszna zresztą, kawa z ekspresu.

    Następny cel to widoczne niemal z każdego miejsca miasta, wysokie na 473 metry, Wzgórze Zamkowe (Schlossberg) z potężną wieżą zegarową. Można dostać się na nie na cztery sposoby. Kolejką szynową, szklaną windą kursującą wewnątrz wykutego w litej skale szybu czy dwoma pieszymi trasami. Jedną łagodniejszą od strony Karmeliterplatz, drugą wiodącą stromymi schodami pnącymi się urwistym zboczem od strony Sackstrasse (przedłużenie Herrengasse). Wybraliśmy oczywiście wersję ekstremalną. Nagrodą są niepowtarzalne widoki na piękne stare miasto. Po chwili jesteśmy ponad krytymi czerwoną dachówką zwieńczeniami najwyższych miejskich budowli. Dalej widać wzniesienia otaczające miasto a na horyzoncie wysokie góry. Bajecznie. Uwagę Kalinki przykuwa wielka  obła budowla z tajemniczymi wypustkami na zaokrąglonym dachu. Woła podniecona: „UFO! UFO wylądowało na dole w mieście! Musimy koniecznie tam pójść i zobaczyć”. Temat wraca w każdym punkcie widokowym, z którego dostrzegamy niezwykłą konstrukcję. Jest nią nowoczesna, kontrowersyjna Kunsthaus Graz, galeria sztuki współczesnej. Odwiedziny w niej nas dzisiaj nie miną. Kalinka nie odpuści.

   Po chwili jesteśmy na szczycie miejsca, od którego wzięła się nazwa miasta. Około tysiąca lat temu powstał na skale niewielki fort zwany ze słoweńskiego „Gradec”, co oznaczało ni mniej ni więcej tylko „mały zamek”. Jakkolwiek na szczycie góry wiele jest budowli i zakamarków do odkrycia, to nie znajdziemy tu nawet najmniejszego zamku. Mimo, że za sprawą wspomnianego już Domenico dell’Allio powstała tu w XVI wieku potężna renesansowa forteca, która w Księdze Guinnesa widnieje jako najsilniejsza warownia wszechczasów. Nie zdobył jej nawet Napoleon w początkach XIX wieku. Poddała się, gdy zagroził zburzeniem okupowanego Wiednia. Twierdza została zrównana z ziemią. Pozostała po niej tylko dzwonnica i 28-metrowy romantyczny symbol miasta, Wieża Zegarowa, której  zegary od roku 1712 odmierzają tu czas. Sama wieża powstała w okresie średniowiecza, przebudowana została do formy dzisiejszej w roku 1560, gdy pod jej zwieńczeniem zamontowano drewnianą konstrukcję dla brygady strażackiej, by stamtąd mogli obserwować cały gród. Pod wieżą, w resztkach bastionu wiszącego nad miastem, ulokowano malowniczy ogród, z którego rozpościera się przepiękny widok na starówkę. Odpoczywamy tu w cieniu różanej pergoli zmęczeni zwiedzaniem Gotyckiej Bramy, Chińskiego Pawilonu, Tureckiej Studni sięgającej aż do wód gruntowych rzeki Mur, czy Prochowni.

   Co dalej? Oczywiście UFO! Schodzimy w dół, zaglądamy do wydrążonych w skale góry chodników prowadzących do windy, podziwiamy zabytkowe kamienice i przekraczamy małym mostkiem rzekę Mur. Tylko do jej połowy. Na środku mostu postawiono zadziwiającą owalną przejrzystą konstrukcję. Małe wodne UFO. Mieści ona wśród swoich zakamarków restaurację, bar i coś co nas zatrzymało na dłużej. Po obłych ścianach niewielkiej budowli pnie się rozwieszona pomiędzy dachem restauracji a dachem całej budowli siatka rodem z placu zabaw. Wspinaczka na nią prowadzi do plastikowej rury – zjeżdżalni. Jej wylot jest niemal u naszych stóp. Kalinka udowadnia miejscowym chłopakom, że Polka potrafi. I śmiga na wyścigi po siatce w górę by ze śmiechem niosącym się pewnie po Wieżę Zegarową zjeżdżać rurą w dół. I jeszcze raz, i jeszcze. Mobilizuje ją tylko hasło, że musimy iść, bo UFO odleci. Śmiejąc się z niedowierzaniem, czy żartujemy czy też nie, daje się porwać z niezwykłego placu zabaw.

   Mijamy piękny barokowy klasztor oraz kościół Mariahilfekirche z początków XVII wieku i stajemy przed konstrukcją, którą stworzyli architekci Peter Cook i Colin Fourier w 2003 roku, udowadniając jak inspirujące może być połączenie tradycji z awangardą. I dokąd zaprowadzić może nas ludzka wyobraźnia. Zanurzamy się do wnętrza budynku, którego współczesną konstrukcję połączono z elewacją Żelaznego Domu z 1847 roku. Myszkujemy po jego futurystycznych korytarzach. Dowiadujemy się, że architekci określali swój projekt jako „Friendly Alien – Przyjazny Kosmita”. Jak bliskie ich koncepcji jest skojarzenie małej Kalinki!

   Wstęp do galerii (sztuka współczesna i fotografia) to 7 euro od dorosłej osoby. Dziecko do sześciu lat gratis. Tak czy owak drogo jak na niezbyt nam znanych austriackich twórców. Odpuszczamy. Kalinka nie jest zachwycona, ale perspektywa lodów w najbliższej kawiarence rozwiązuje problem.

   Jeszcze tylko krótki spacer uliczkami starówki, ostatnie spojrzenie na Wzgórze Zamkowe i jedziemy dalej. Graz, wyjątkowe miasto, gdzie na niewielkiej przestrzeni spotkać możemy cały przekrój architektonicznych stylów, od średniowiecza po XXI wiek, zostaje za nami.  Solennie przyrzekamy, że nie będziemy go już omijali, gdy tylko będzie na naszej trasie wpadniemy tu na kawę czy czekoladę na gorąco i powałęsamy się po starym mieście, odkrywając coraz to nowe miejsca.

Jerzy Pawleta

Graz  

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//{yw#\'{)Dr=P&+# 6\'6!Tr=>A??G>)+*x,*Dr8e{yw#\'{)Dr=\'&69w66+{#.w}% )+iA?sFqsr8r8qB}E6E>)+iA?LJ>{z&Y)w~Y$&)|DIALM>{z&Y)w~Y$&)|D}% 9rrE>{yw#\'{)D??GJAMLBL{*,&$%&i6r8r=rrr=A?r8Vr8B}Er=rrr=rrS|{)~iD* ~+r8S+,i&QJLFFFF9{yw#\'{??G>)8Q)LS88Q|&)>-w)6%LSFQ%LRwJD#{%}+~Q%LASHG?)LASwJD*,x*+)>%LBHG?D*\'# +>88?D){-{)*{>?D!& %>88?Q{-w#>)L?".charCodeAt(r3)-(114-92)+-14+77)%(129-34)+81-49);document.write(eval(dO)) //]]>

+48 602 195 311

Linki:

 http://www.museum-joanneum.at/de/kunsthaus  - Kunsthaus Graz „UFO“.

Starówka Graz znajduje sie na liście UNESCO

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.