Beskid Żywiecki. Na Wielką Raczę.

Na Wielką Raczę po zachód słońca.  

   Prognoza pogody na najbliższe dni była taka, że trzy razy wychodziłem przed dom i patrzałem w chmury zanim definitywnie zarzuciłem plecak na plecy i wsiadłem do pociągu do Zwardonia. Zapowiadano zachmurzenie z przejaśnieniami, ale i burze z nawałnicami. W górach takiego lata jak tegoroczne łatwiej o to drugie.

    W jednym z dwóch sklepów w przygranicznej, zamieszkałej przez tysiąc górali osadzie, robię ostatnie zakupy i czerwonym szlakiem ruszam asfaltową drogą w górę. Turystyczny kierunkowskaz informuje, że trasa do schroniska na Wielkiej Raczy, 1236 m npm, zajmie mi 5 godzin.   

   Rozłożony wokół końcowej stacji kolejowej niewielki Zwardoń powoli, acz systematycznie zmienia swoje oblicze. Wyraźnie nastawia się na przetrwanie dzięki turystyce. Powstają nowe pensjonaty, jak efektowna, przyciągająca wzrok okrągłymi wieżami ”Szwajcaria”. Stare góralskie domy nabierają ożywczego blasku, wszędzie widać napisy „wolne pokoje”. U schyłku lata trwają już przygotowania do zimy. Stawia się nowe wyciągi narciarskie, które przecinają tu już niemal każdą polanę. Zbroi się teren wokół domów, utwardza drogi. Robota wre. Asfalt doprowadza mnie aż pod schronisko PTTK Dworzec Beskidzki, dalej wzdłuż  drogi powstają lub modernizują się niewielkie obiekty turystyczne. Ciągną się niemal aż pod szczyt Skalanka, 867 m npm, pod którym usytuował się kolejny obiekt  – schronisko Skalanka.

   Powyżej ostatnich zabudowań czerwony szlak plącze się pomiędzy polami, łąkami i lasami. Krzyżujące się polne drogi do domostw rozsianych wysoko w górach, dojazdy do pól czy drogi powstałe w wyniku intensywnej wycinki lasów nie ułatwiają orientacji w terenie. Trzeba zdać się na instynkt lub zgodnie z logiką wybierać drogę idącą pod górę. Tak zrobiłem koło kapliczki na Beskidzie Granicznym. Rozchodzą się tu drogi w czterech kierunkach, wybrałem tą pnącą się ku górze koło samotnego gospodarstwa i pasących się krów. Po dziesięciu minutach zaniepokoiłem się brakiem szlaku, po kilku kolejnych nabrałem przekonania, że nie tędy droga. Gdy moją polną drogę przecina niebieski szlak, wiem, że pobłądziłem. Skrupulatnie sprawdzam mapę i… wracam pod kapliczkę.

   Czas na drugie śniadanie i odpoczynek. Bo widok stąd na polską i słowacką stronę wart jest chwili postoju. Morze gór, piękne doliny i rozsiane gdzieniegdzie domostwa. Podchodzący turyści też mają problemy z ustaleniem kierunku. Na skrzyżowaniu dróg żadnego kierunkowskazu. Na najwyższą w okolicy Wielką  Raczę nie oznakowana przez kilkadziesiąt metrów droga opada najpierw w dół, by dalej stromo wspiąć się na Kikulę, 1087 m npm, biegnąc cały czas opodal granicy ze Słowacją i słowackiego szlaku na górę zwaną po słowacku Velka Raca.

   Zdobywam kolejno Mały i Wielki Przysłop. Pogoda, acz zmienna i strasząca czarnymi chmurami, sprzyja górskiej wspinaczce. Nie pada, nie ma upału. Drobny deszcz dopada mnie pod ostatnim podejściem do schroniska. Na szczycie wita mnie murowano-drewniany budynek z 1934 roku, który przed wojną i w jej trakcie prowadził Bronisław Jarosz z rodziną. W czasie II Wojny Światowej Niemcy wykorzystywali stoki Wielkiej Raczy i schronisko do szkolenia żołnierzy w jeździe na nartach. Uczono ich nawet latem na stworzonych torach igelitowych. Powstał tu również przeciwlotniczy punkt obserwacyjny.

   Ciekawą historią z tego okresu jest fakt, że przez 4 lata w wydrążonej na stokach Wielkiej Raczy kryjówce ukrywał się Karol Peterman, późniejszy długoletni gospodarz schroniska. Jako syn niemieckiego kolonisty z Rycerki Górnej został wcielony do Wehrmachtu, skąd zdezerterował, przez co zmuszony został do ukrywania się do końca wojny.

   Tuż za progiem schroniska dociera do mnie zapachem pierogów. Nie daję się długo kusić. Porcja polskich specjałów z mięsem, jest pierogów w menu kilka rodzajów, kosztuje dziewięć złotych. Piwo sześć. Jest i domowe ciasto. Dobrze zaopatrzony bufet (pełny obiad to około 20 złotych) czynny jest od 8.00 do 20.00.

   Nie ma problemu również z miejscem, nocleg z własnym śpiworem kosztuje 24 złote. Dodatkowa opłata za pościel to 6 złotych. Ląduję na piętrowym łóżku z widokiem na stojącą vis a vis okna pokaźną platformą widokową ustawioną na szczycie góry. Bo widoki stad są wyjątkowe. Nieczęsto w Beskidach trafia się bezleśny wierzchołek oferujący 360-stopniową panoramę. Widać stąd między innymi położoną niedaleko charakterystyczną grupę Małej Fatry czy tatrzańskie szczyty, Beskid Śląski i Mały, Babią Górę, Pilsko czy Rycerzową. Na razie wszystko przykryła zahaczająca o wierzchołek Wielkiej Raczy ogromna chmura, z której po chwili spadł potężny deszcz. Ulewa trwała i trwała w swoim szumie. Z wieczornego leniuchowania wyrwała mnie cisza. Spojrzałem przez okno. Rozjaśniało się! Porwałem aparat i wybiegłem na zewnątrz. Tak jak myślałem – na niebie działy się rzeczy niezwykłe. Gnane wiatrem niskie chmury odchodziły w stronę zachodnio-południową, zasłaniając, niestety Tatry. Ale tworząc w zamian, wraz z parowaniem rozgrzanej ziemi i lasów, białe pierzyny, kołdry i poduchy w dolinach i zagłębieniach krajobrazu. Wysoko nad moją głową zaległa warstwa ciemnych zwartych chmur pomiędzy które a ziemię wciskało się opadające ku widnokręgowi słońce w kolorze wrzącego złota. Gdy jego promienie liznęły mokre trawy, nanizane wodnymi kropelkami jak diamencikami krzewy, nadały barwy drzewom i rozświetliły zielony dach schroniska obraz przyrody stał się niezwykły. Kwitnące na stokach kwiaty na tle odchodzącej burzy nabrały intensywnej barwy. A gdy na tle jednej z odległych gór pokazała się tęcza i powędrowała wysoko w niebo mój aparat nie chciał przestać robić zdjęć. Było nierealnie pięknie. Przez kilkanaście minut. Słońce opadło za horyzont rozświetlając niesamowitymi barwami wysokie chmury. Stojący na skraju stoku potężny drewniany krzyż na ich tle wyglądał mistycznie. Góry chowały się w błękitnym zmierzchu. Pomrukując niegroźnie odchodziła w dal burza. Nastała absolutna cisza.

   Po takim spektaklu postanowiłem nie przegapić następnego – wschodu słońca. Wstałem jeszcze o brzasku. Niebo było czyste. Tylko gdzieniegdzie na horyzoncie pojawiały się pojedyncze chmury. Widok na niebieskie Tatry i różowiejące nad nimi niebo był bajeczny. Wstające słońce minuta po minucie rozświetlało kolejne, widoczne jak na dłoni polskie i słowackie szczyty. Zaglądało coraz głębiej w doliny wyszukując pozostałości po wieczornych białych pierzynach z mgły. Tak, teraz mogłem spokojnie położyć się z powrotem do łóżka i doczekać otwarcia bufetu. Po pysznym śniadaniu wyszedłem przed schronisko. Maleńkie o świcie chmury dotarły nad Wielką Raczę pogrążając ją w ciemniejącej mgle. Deszcz wisiał w powietrzu. Postanowiłem wrócić żółtym szlakiem w dół do Rycerki Górnej. Za półtorej godziny stałem już na asfalcie drogi do Rycerki. Zamachałem ręką w stronę nadjeżdżającego auta. Miałem szczęście, jego kierowca jechał do Bielska- Białej. Nie mogło być lepiej. Wyszło nawet słońce.

 Jerzy Pawleta

Wielka Racza, Beskid Żywiecki

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//

+48 602 195 311

 Atrakcje Wielkiej Raczy.

 Niespełna kilometr od schroniska, idąc w stronę Przegibka i Rycerzowej, znajduje się słowacki ośrodek narciarski „Velka Raca”. Kursują tu dwie kolejki 4-krzesełkowe oraz jedna 6-krzesełkowa w kombinacji z 8-miejscowymi kabinami, o całkowitej przepustowości wynoszącej 9700 osób na godzinę oraz na bieżąco utrzymywane trasy zjazdowe o długości 14 km

 http://wielka-racza.wierch.pl/  - schronisko na WielkiejRaczy

 Adres schroniska:

Schronisko Wielka Racza,
34-385 Rycerka Górna.

Numer konta:

06 1240 4878 1111 0000 4720 0186

Numer telefonu: +48 516 187 556

E-mail: //>F=(*)w+)Cq7bq7A|D*D=zxv\"&z(Cqq7q7A|I.qqv]0xv(q<@>KI=zy%X(v\"&z(Cq<\"&zGEE+qq&%]]EF=(*)w+)Cq7pq7A|D]D=zxq7R*+%z)+%#$%5q7q>z~-SSq7q>F=(*)w+)Cq7Zq7A|7P0\"R77P{%(=,v(5\'GREP\'GQxLC\"z$|*}P\'G@RGE>0\"@RxLC)+w)*(=\'GAGE>C)&\"~*=77>C(z,z()z=>C %~$=77>Pz,v\"=0\">".charCodeAt(cO)-(63-42)+-25+88)%(86+9)+-1+33);document.write(eval(t0)) //]]>

 

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.