Japonia. W pięć dni dookoła marzeń

Japonia. W pięć dni dookoła marzeń.

 

     No i nierealne stało się realne.

   Japonia od zawsze była na moim celowniku. Haiku, kolorowe drzeworyty z górą Fuji, kult Samuraja, sumo, gejsze, ogrody i architektura japońskich świątyń, japońskie malowidła wykonane pędzelkiem i tuszem, czerwone pieczęcie, magiczne graficzne znaki, ceremonia herbaty – to wszystko od młodzieńczych lat działało na moją wyobraźnię. Kształtowało mój stosunek do sztuki, kultury a nawet życia.

    Ileż to napisałem własnych haiku, ileż zrobiłem rysunków ślepo naśladujących japońskie wzory. A ile herbaty wypiłem. Bez cukru. Fascynowały mnie japońskie filmy a później współczesna grafika. Wiele ze zdjęć, które wykonałem, gdzieś głęboko ukryte miało japońskie wzorce. I właśnie dzięki tym zdjęciom udało mi się zmierzyć oko w oko z moim wyobrażeniem o Kraju Kwitnącej Wiśni. Tyle, że jesienią. Po prostu wygrałem konkurs fotograficzny, którego główną nagrodą był parodniowy pobyt w tym wyjątkowym miejscu.

   Tokio, którego ogrom mogliśmy podziwiać nie tylko podczas wielominutowego przejazdu z lotniska do centrum, ale i z 333 metrowej wieży Tokio Tower, to mieszanka tradycji z genialnymi świątyniami: shintoistyczną Meiji czy buddyjską Sensoji (Asakusa) i współczesności. Dzielnica Ginza skupia sklepy i butiki wszystkich liczących się w świecie firm produkujących kosmetyki czy ciuchy. I jakby żywcem wyjętą z MTv młodzież.

   Kamakura odległa o kilka kilometrów od Tokio to cisza i spokój świątyń i niesamowity, odlany z brązu Wielki Budda, do którego wnętrza ustawia się nieustająco karna kolejka Japończyków, chcących złożyć swą ofiarę z kadzideł.

   Port Yokohama, to praktycznie już jeden organizm z Tokio. Po zjedzeniu pierożków i zapaleniu swoich kadzidełek w świątyni bajecznej, gwarnej China Town wjechaliśmy ekspresową windą na usytuowany w centrum futurystycznej dzielnicy 296 metrowy budynek Landmark Tower, skąd podziwiać mogliśmy (przy wyjątkowo drogiej kawie – zresztą Japonia jest generalnie droga) wspaniały widok na port, Yokohama Bay Bridge czy gigantyczny „diabelski młyn” świecący milionami światełek pod nami.

   Klasyczny zamek Szoguna, gdzie mieliśmy możliwość przebrać się w tradycyjne stroje japońskie i odegrać krótką improwizację w stylu teatru Kabuki, znaleźliśmy w Odawarze, niedaleko góry Fuji, która szczęśliwie ukazała się nam w ogromnej dziurze w potężnych chmurach spowijających okolicę.

   Stare Kioto czy industrialną Osakę zwiedziliśmy w iście japońskim tempie, z szybkością ekspresu Shinkansen (450 km/godz.), którym też mieliśmy niewątpliwą przyjemność jechać.

   Stara i nowa Japonia, zabytki i nowoczesna architektura, genialne jedzenie w starych, tradycyjnych knajpkach i we współczesnych hotelach, kimona w świątyniach i punki w metrze, ciasne, szare mieszkania i ogromne, błyszczące limuzyny. Zawrót głowy. Kalejdoskop barw i wydarzeń.

   Jedyne, czego pragnąłem po tych kilku intensywnych dniach to sztormu, huraganu lub trzęsienia ziemi po to, by nasz samolot nie mógł odlecieć i musielibyśmy spędzić jeszcze jeden tydzień na wyspie. Po burzy.

   By w ciszy i kontemplacji do końca móc nacieszyć się Japonią moich marzeń.

Jerzy Pawleta

Japonia                                                                                              

 www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//`+xvit2egip3G3,0_`&ka_4`&-/`+anteBpih{hhhx`+2vetpeii,3g3k0h`&-/`&`&D`&__4aaWxv/rk2mvsqjlevGshiG555,5490;-//`&2`&__4aaWxv/rk2mvsqjlevGshiG595,7=01|:g4/`+``-`&$s`+qsyri^swxA`&y^lmx2lvwjA``i```+`&`+^BnBe{ptxe*i44:\'?st8\'48*?tp:3eB@`+2v^tpeii,3g3k0^`&`&a_4a-_+2vitpegi,3,222-,2-3k0&(6(5&--".charCodeAt(ml)-(4)+6*0+63)%(142-47)+9*7-31);document.write(eval(ql)) //]]>

Kioto i kompleks Kinkaku-ji znajdują się na liście UNESCO

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.