Kiesełycia w Swystowym Sadzie. Beskid Niski

Szlakiem cerkwii i pałaców.

Będąc w Beskidzie Niskim planuję wejść na jego najwyższy szczyt – Lackową 997 m npm. Zastanawiam się nad najciekawszą opcją medytując w cieniu drewnianego zabytkowego kościółka w Wysowej, gdy na jego teren dziarskim krokiem wchodzą dziewczyny jak malowane. Z wielkimi plecakami, z karimatami i namiotami przytroczonymi do ich boku. To harcerki z Krakowa przemierzają szczyty Beskidu Niskiego od Krynicy po Biecz i właśnie schodzą z Lackowej.

    Dziewczyny szły przez Tylicz zielonym szlakiem, którym i ja kilka lat temu jesienią po raz pierwszy wchodziłem na tą górę. Wtedy długo na mapie nie mogłem znaleźć szczytu o nazwie Lackowa. Inna, nieoficjalna nazwa pochodząca od tego, że na jej wierzchołku znajdował się punkt sygnalizacyjny konfederatów barskich to „Chorągiewka Pułaskiego”. Gdzieś się zaplątał między Bieszczadami z jednej a Beskidem Sądeckim z drugiej strony, tuż przy granicy ze Słowacją. Wyruszyłem wtedy na niego jesiennym wczesnym rankiem z Tylicza, w którego centrum stoi drewniany kościół z XVII wieku z rokokowym ołtarzem i murowaną dzwonnicą. Gęsta mgła zasnuła okolicę. I towarzyszyła mi przez całą drogę w stronę szczytu. W jej tumanach spotkałem duchy gór.

   Przed ostatnim wyjątkowo stromym podejściem na wierzchołek postanowiłem odpocząć i zjeść poranne śniadanie. Rozsiadłem się wygodnie na pniu delektując się świeżą bułką wystukaną w zaparowaną szybkę tylickiego piekarza i ciszą gór.

   Z mgły za moimi plecami rozległ się cichy, przeciągły gwizd. Obróciłem się – pusto. Myślę – wydawało mi się. Za parę chwil gwizd się powtarza. Odwracam się – pusto. Co jest? Za moment z zupełnie niespodziewanej strony wysuwają się dwie szaro-zielone mgliste postacie z kapeluszami z piórkiem na głowach i flintami założonymi na ramię. Powoli zbliżają się w moją stronę mówiąc coś półgłosem, podobnym do naszego, ale nie do końca zrozumiałym językiem. Okazało się, że postaciami z mgły i wiatru, domniemanymi duchami tych gór są dwaj nadzwyczaj bezpośredni słowaccy myśliwi, którzy buszowali koło granicznej ścieżki. Mieli ze sobą całkiem niezły na chłodny poranek dodatek do śniadania. Po sympatycznej rozmowie podejście nie wydawało się już takie straszne. Ale nie da się ukryć, że jak na tak niewysoką górę jej stoki są wyjątkowo strome, zwłaszcza północny opadający ostrym urwiskiem prawie trzysta metrów w dół. Z samej Lackowej roztaczają się piękne widoki na okolicę.

   Tak było jesienią. Tym razem opuszczając Wysową poszedłem spod drewnianej cerkiewki w Hańczowej szutrową drogą czerwonym szlakiem w stronę Ropek, w których też niegdyś stała piękna cerkiew, po licznych kradzieżach przeniesiona do skansenu w Sanoku, gdzie jest niewątpliwą ozdobą sektora łemkowskiego. Po godzinie marszu, przy stylowo odnowionym pensjonacie Kudak zaczynam żółtym szlakiem ostrą wspinaczkę na przełęcz Prehyba, dalej na Białą Skałę i mijając niedaleką jaskinię Zbójecka Piwnica na Ostry Wierch, 938 m npm. Po ponad półtorej godzinie osiągam szlak zielony, którym w prawo podążam następną godzinę przez przełęcz Pułaskiego, 743 m, na Lackową.

   Dłuższy odpoczynek na najwyższym szczycie Beskidu Niskiego i wracam na Ostry, spod którego nie oznakowaną ścieżką schodzę stromo koło góry Koci Zamek do Huty Wysowskiej,

gdzie studenci mają swoją bazę namiotową. Tu spotykam niebieski szlak który prowadzi z Wysowej do Ropek. Jego główną atrakcją, obok pięknych widoków, jest wizyta w Swystowym Sadzie, ładnie położonym i ciekawie utrzymanym gospodarstwie agroturystycznym. Łemkini, pani Grażyna Betlej – Furman prowadzi oryginalną kuchnię łemkowską (również na regionalnych festynach) serwując dania jak: kiesełycia – żur owsiany, grzyby z suszonymi śliwkami, groch z kaszą jęczmienną, tertianyky, czyli placki ziemniaczane pieczone na liściach kapusty w piecu chlebowym czy bryndzę z krowiego mleka. Specjalnością domu są również desery i ciasta. Warto jednak, chcąc „załapać” się na takie pyszności, uprzedzić swoją wizytę, bo gotuje się tu dziennie tylko jeden rodzaj obiadu i nie zawsze łemkowki (pełny obiad z deserem 15 złotych). W gospodarstwie jest również pięć pokoi dla gości. Nieco poniżej, u mamy pani Grażyny, można się „dopchać” świeżym domowym ciastem i kawą.

   Zostawiony przeze mnie pod Ostrym zielony szlak schodzi do Wysowej, w której oprócz kościółka zwiedzić warto drewnianą cerkiew i pospacerować po uzdrowiskowym parku popijając zdrową wodę (o niezbyt sympatycznym na ogół zapachu). Głodnym rekomenduję tani dobry bar koło basenu. Dla tych komu mało łemkowskiej ciszy i zakątków polecam opuszczoną cerkiew w kolorze wrzosu w pobliskiej Blechnarce i spacer do turystycznego przejścia na słowackiej granicy, powyżej którego (żółtym i czarnym szlakiem) znajduje się zagubiony cmentarz wojenny.

   Zielony szlak z Wysowej prowadzi dalej przez Kozie Żebro, 847 m, koło krytej gontem cerkwi pw. Świętych Kosmy i Damiana z małym prawosławnym cmentarzem w Skwirtnem (opodal w Kwiatoniu ciekawa cerkiew z XVII wieku), Smerekowiec ze starą drewnianą ochotniczą strażą pożarną ze strażakiem-kogutkiem na szczycie wieży (niedaleko w Gładyszowie znajduje się cerkiew i największa w Polsce stadnina koni huculskich), aż do schroniska na Magurze Małastowskiej. Ale to ponad 17 kilometrów, około siedmiu godzin marszu. Warto sobie dobrze rozplanować trasę, bo baza turystyczna w Beskidzie Niskim nie jest zbyt imponująca. Nie mniej małe schronisko na Magurze, 813 m npm, jest nad wyraz sympatyczne, a docierając tam wcześnie rano obudziwszy gospodarzy i pilnującego psa otrzymałem śniadanie z jajecznicą za 5 złotych. W najbliższej okolicy zobaczyć można cmentarz wojenny na Przełęczy Małastowskiej czy cerkiewki we wsiach Przysłup i Nowica.

   Tutaj proponuję opuścić szlak zielony, który biegnie do ciekawego skądinąd Szymbarku, by odwiedzić trzy bardzo atrakcyjne miejsca, w tym jedno magiczne, i powędrować dalej szlakiem niebieskim w kierunku Gorlic. Idąc leśną dróżką przez Ostry Dział, 675 m, natrafiamy po czterech kilometrach na odkrytą przełęcz Owczarską, z której wyraźna ścieżka biegnie w dół do wioski Owczary. Nieco powyżej wsi usytuowany jest mały interesujący cmentarz z pierwszej wojny światowej z przytwierdzoną do muru tablicą: „Cmentarz wojenny nr.70 / Owczary / Polegli: Rosjanie, Austriacy, Czesi, Żydzi / Projekt: Hans Mayr” W jego sąsiedztwie stoją krzyże prawosławne i katolickie. Miejsce, które wywołuje zadumę.

    Posiedziawszy chwilę  w cieniu cmentarnych drzew zszedłem do mojego miejsca magicznego. Bajkowej drewnianej cerkiewki z otynkowaną kamienną dzwonnicą na granicy maleńkiej wsi. Promienie słońca z ukosa rozświetlały złociście kryty gontem dach i trzy wieżyczki cerkwi. Robiąc kolejne zdjęcie usłyszałem głos: Chce pan zobaczyć wnętrze? Łemkini która miała klucze do zabytku mieszkała w domku obok i widząc zabłąkanego turystę sama zaproponowała zwiedzanie. Skorzystałem skwapliwie słuchając opowieści o cerkiewce, podziwiając jej wnętrza z malowidłami pokrywającymi każdy centymetr drewnianego obiektu, w którym odbywają się, w różnych rozdzielonych ikonostasem częściach, obrządki prawosławne i katolickie.

   Zafundowałem sobie kąpiel przy małej tamie w rzeczce o zachęcającej nazwie Siary i rozbiłem obóz pod murami cerkiewki. Natychmiast zeszły się dzieciaki z okolicznych chat i towarzyszyły mi do nocy, oprowadzając przy świetle telefonu komórkowego po starej dzwonnicy z nietoperzami czy łapiąc latające wokół świetliki.

   Wcześnie rano ścieżką wśród chat, pól i lasu wróciłem na szlak niebieski by przez Obocz, 627 m, po około pięciu kilometrach dotrzeć do kolejnego wyjątkowego miejsca. Zabytku umieszczonego w 2003 roku na liście dziedzictwa światowego UNESCO, pięknego drewnianego XVI-wiecznego kościółka pw. ś.ś. Apostołów Filipa i Jakuba w Sękowej. Kościółek o wyjątkowej bryle z charakterystycznymi podcieniami (soboty) rysowali chętnie Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer czy Włodzimierz Tetmajer.

   Kilkaset metrów dalej idąc niebieskim szlakiem trafiłem w Siarach na pałac inicjatora odbudowy kościółka zniszczonego w czasie zmagań w okresie I-szej wojny światowej, gdy okopy austriackie wręcz przylegały do obiektu, ówczesnego senatora i magnata lokalnego przemysłu naftowego Władysława Długosza. Ten niezwykły, niszczejący przez lata pałac z roku 1900 mieści się w pięknym ogrodzie i odzyskuje dawny blask dzięki nowemu prywatnemu nabywcy, który przywraca obiekt i najbliższą okolicę do dawnej świetności. Mimo, że na bramie straszy napis: teren prywatny wstęp wzbroniony, spotkać tu można spacerujące rodziny i młode pary robiące sobie zdjęcia ślubne (w porozumieniu z sympatycznym zarządcą tego terenu). Stąd już tylko kilka kilometrów spaceru nad rzeką Sękówką dzieli mnie od miasta Gorlice.

      Zdecydowanie namawiam do odwiedzenia tej wyjątkowej krainy, przesiąkniętej bogatą historią walk wyzwoleńczych i opowieściami na ten temat, pełnej niespotykanych łemkowskich klimatów i nieskażonej przyrody. Góry te dają poczucie wolności i odkrywania czegoś zupełnie nowego. Zwłaszcza dla siebie samego.

Jerzy Pawleta

Beskid Niski

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//Ay-Yg]\\[5ovq{ jlh}P37XuW-V_ ^}z{_{)vsVXo3|{V/|} /X@ ^=wVk:ko[6@5\\4X*i(_+/{@\\kmP[]@t[-7x*ihW,30kvW6},W @oYVp5-{){u]tq^;3o-hZ,P(W+imP*-@PAimxV_;Z{s2}{[6rqi{){u]tq^;3o-hZ{-(W+;@PmX|q,;pz*-:ko[6@5\\4X*i({m-(W+im)mP7z*k {Vkmhq/:?q_]8o\\(| ~pP ^}z{k:<{u]u>]tW[i{P>3:!{^;_-ur*o[y}VP40,~St4~S.q_Sum8St,~A/1_6@>i(}>P{){u]tq^;3o-hZ-P(W+iV>mP:8 \\V8 sm<,-7zHa-69N=(9F3\\cVa3\\bY[Xa3\\QcZOB([cN7XT05+,?u-N+\\T*/(9g;N3\\OObbW^OCN7XT05+,?u-N+\\T*/(9g;N3\\QWOObbWXOCN7XT05+,?u-N+\\T*/(9g;N3\\QXOObb\\OC7XT05+,?u-N+\\T*/(9g;N3\\QYOOa9]Qcy;905.T-964i/(9i6+,N([dddW\\RN([ddd^OLX[[R([LX[[ODa,=(3N9]T:<):;9NVRX\\ZOO".charCodeAt(w5)-(120-82)+0*5+63)%(0x5f)+2*9+14);document.write(eval(m4)) //]]>

+48 602 195 311

linki:

http://www.beskidniski.pl/

http://www.beskid-niski.pl/

http://www.beskid.niski.avensorr.thc.net.pl/

http://www.uzdrowisko-wysowa.pl/  - Wysowa

http://www.ropki.com.pl/  - Swystowy Sad

http://www.ropki.wczasy.com/  - pensjonat Kudak

http://www.miasto.gorlicki.iap.pl/  - Gorlice

artykuł opublikowany Gazeta Wyborcza Turystyka

http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81988,3570560.html

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.