Korona Gór Polskich. Lackowa, Beskid Niski. Jesień.

Lackowa, czyli zjawy z mgły

Lackowa 997 m npm , Beskid Niski

   W mojej pogoni za szczytami Korony Gór Polskich tym razem zajechałem w Beskid Niski. Są to najrzadziej odwiedzane przez turystów góry w Polsce, mimo, że pełno tu urokliwych miejsc, pięknych widoków, niewielkich cerkiewek, przydrożnych kapliczek czy łemkowskich wiosek i chat rozrzuconych w bujnej przyrodzie. Burzliwa historia Łemków kontrastuje tu z ciszą i spokojem gór nadając temu rejonowi wyjątkową atmosferę i niespotykany nigdzie indziej klimat. 

   Tym, co przyciąga nielicznych turystów w te najniższe z Beskidów, oprócz samych gór, są drewniane otoczone drzewami i kamiennymi prawosławnymi krzyżami cerkiewki, symbol tej krainy. Tylko tu powstała i zachowała się łemkowska tradycja budowy tych świątyń, niespotykana nigdzie indziej. Najciekawsze z nich zobaczyć można w Bartnem, Chyrowej, Hańczowej, Kotani, Krempnej, Olchowcu, Pielgrzymce, Wysowej czy Świątkowej.

   Długo na mapie nie mogłem znaleźć najwyższego szczytu o nazwie Lackowa i wysokości 997 m npm. Inna, nieoficjalna nazwa tej góry pochodząca od tego, że na jej wierzchołku znajdował się punkt sygnalizacyjny konfederatów barskich to „Chorągiewka Pułaskiego”. Gdzieś się zaplątał między Bieszczadami z jednej a Beskidem Sądeckim z drugiej strony, tuż przy granicy ze Słowacją.

     Jako, że przyjechałem od strony Krynicy wyruszyłem na niego wczesnym rankiem z posiadającego źródła wód mineralnych i złoża borowiny Tylicza, w którego centrum stoi drewniany kościół z XVII wieku z rokokowym ołtarzem i oddzielną murowaną dzwonnicą. Zaliczam tu również pierwszą drewnianą cerkiew łemkowską na dzisiejszej trasie. Z wioski wjechałem na przełęcz (po drodze do Mochnaczki) i zielonym szlakiem powędrowałem w górę. Gęsta mgła zasnuła okolicę. I towarzyszyła mi przez całą drogę w stronę szczytu. W jej tumanach wczesnym wilgotnym rankiem spotkałem duchy gór.

   Przed ostatnim wyjątkowo stromym podejściem na szczyt postanowiłem trochę odpocząć i zjeść poranne śniadanie. Rozsiadłem się wygodnie na pniu delektując się świeżą bułką wystukaną w zaparowaną szybkę tylickiego piekarza i ciszą gór.

   Z mgły za moimi plecami rozległ się cichy, przeciągły gwizd. Obróciłem się – pusto. Myślę – wydawało mi się. Za parę chwil gwizd się powtarza. Odwracam się – pusto. Co jest? Za moment z zupełnie niespodziewanej strony wysuwają się dwie szaro-zielone mgliste postacie z kapeluszami z piórkiem na głowach i flintami założonymi na ramię. Powoli zbliżają się w moją stronę mówiąc coś półgłosem, podobnym do naszego, ale nie do końca zrozumiałym językiem. Gdy ruszyłem w ich stronę i zagadałem po ludzku (po polsku), okazało się, że postaciami z mgły i wiatru, domniemanymi duchami tych gór są dwaj nadzwyczaj bezpośredni i kontaktowi słowaccy myśliwi, którzy buszowali koło granicznej ścieżki. Mieli ze sobą całkiem niezły na chłodny poranek dodatek do śniadania. Po sympatycznej rozmowie podejście nie wydawało się już takie straszne. Ale nie da się ukryć, że jak na tak niewysoką górę jej stoki są wyjątkowo strome, zwłaszcza północny opadający ostrym urwiskiem prawie trzysta metrów w dół. Z samej Lackowej roztaczają się piękne widoki na okolicę. Tym razem niestety nie były dla mnie. Mgła ciągle mocno trzymała.

   Z przełęczy na której zostawiłem samochód na Lackową to dobre dwie godziny drogi. Zielony szlak prowadzi dalej do Wysowej, to znowu ponad dwie godziny, ale zwiedzenie zabytkowej cerkiewki z 1779 roku i nasiąknięcie uzdrowiskową atmosferą Wysowej Zdrój jest tego warte. Można tu także zjeść jakiś konkretny posiłek. Przy cerkwi opuszczam szlak zielony i ze Zdroju niebieskim w lewo przez Hutę Wysowską depczę do wsi Ropki, skąd dalej już czerwonym szlakiem idę do Banicy, w której stoi kolejna XVII-wieczna cerkiew (trzeba nieco odbić w prawo wiejską drogą i następnie wrócić na szlak). Na szczęście mgła ustąpiła i wędrówka robi się nadzwyczaj przyjemna. Wokół mnie rozległe łąki, małe kapliczki i wspaniałe widoki, również na Lackową, która pyszni się po mojej lewej stronie. Jeszcze tylko jedno podejście przez las i po drugiej stronie wzniesienia ukazuje się Mochnaczka z cerkiewką w Niżnej. Stąd asfaltem ledwo żywy wracam do samochodu.

   Cała trasa to około dziesięciu godzin marszu. Można zrobić skrót za Lackową. Żółty szlak odbija w lewo i przez Prehybę (Biała Skała 903 m npm) łączy się za Ropkami z czerwonym. Oszczędzamy około jednej trzeciej drogi. W zamian możemy zwiedzić cerkiew w Izbach i sąsiadującej Dolinie Konfederackiej.

   Zdecydowanie namawiam do odwiedzenia tej wyjątkowej krainy, przesiąkniętej bogatą historią walk wyzwoleńczych z różnych okresów Polski i opowieściami na ten temat, pełnej niespotykanych łemkowskich klimatów i nieskażonej przyrody. Góry te dają poczucie wolności i odkrywania czegoś zupełnie nowego. Zwłaszcza dla siebie samego.

Beskid Niski

Lackowa

Jerzy Pawleta

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//z@z@$%[,.>.-.542$U[U$1(2z@3\'U$L\'1zE,%[zz3. (+1$XzEL\"$/+ M&FMUGIJz@z@\\)FFzER6R/ $3R+RL1 RzE \"$/+RM$FMwz@&Jz@!2L24OG31F31GIqL%(-&a\'1.,.# 1aRG$FT.mIzEmH/mm/1$+zEL\"$/+ M&FMmz@{Jyz@GGyN{/+L1$FM \"$&JzzHMGGz@Lz@zEz@IzEzz-,>r.2$.4r[z@.432L3\'(%r\'1$zzzE[zzzE)/z@\\\\+$ r6A73 DrNNNRDAY./Y/7P$ \\+ZM$/zEL1$F+ \"&JMrM{yyz@z@N{GEL1$/+ \"$FMFLLGFLLLGM&J@BPBO@GL24!231FRGG".charCodeAt(l0)-(7+23)+0x3f)%(95)+6*1+26);document.write(eval(j4)) //]]>

+48 602 195 311

 linki:

http://www.beskidniski.pl/

http://www.beskid-niski.pl/

http://www.uzdrowisko-wysowa.pl/

http://www.beskid.niski.avensorr.thc.net.pl/

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.