Pławniowice. Ukryte perły nad Kanałem Gliwickim

Pławniowice. Ukryte perły nad Kanałem Gliwickim

    Czego najczęściej, oprócz czystych toalet na przydrożnych przystankach,  zazdrościmy „zachodnim” krajom europejskim podróżując samochodem po ich najpiękniejszych zakątkach? Myślę, że ogromnej ilości zabytków, zachwycających miast i miasteczek czy atrakcji przyrodniczych o których informują nas przydrożne tablice.

   Jadący przez Polskę turysta, krajowy czy zagraniczny, zmierzając przez pół Polski do atrakcyjnego celu przemierza po drodze absolutną pustynią kulturowo – przyrodniczą. Tak się przynajmniej wydaje. Nikt w gminie czy innej jednostce administracyjnej nie jest zainteresowany pochwaleniem się swoimi atrakcjami turystycznymi, ściągnięciem chłonnych wrażeń turystów, którzy przy tej okazji zostawią sporo grosza i napędzą  lokalną inicjatywę. Nieśmiałe tabliczki informujące, że trzy kilometry w lewo jest zabytek architektury drewnianej czy barokowy pałac gubią trop najczęściej już po pierwszym kilometrze. A kiedy uda nam się jednak znaleźć miejsce w którym możemy w przyjemnym otoczeniu, na przykład zamkowego parku, zrelaksować się (a może i coś zjeść) podczas przerwy w podróży i zwracamy uwagę gospodarzom tego obiektu, że trafiliśmy tu tylko dzięki dokładnej analizie mapy czy przewodnika, czują się nieco urażeni, bo przecież „jest tablica przy drodze”. Nie zauważyliśmy. Bo albo jest nieśmiało skryta przy lokalnej drodze albo jest rozmiarów kartki papieru. A wszyscy na ogół prujemy walcząc o życie główną drogą szybkiego ruchu, jeśli taka się zdarzy. I musimy się przez tablicę przewrócić, by ją zauważyć.

   No właśnie. I pewnie nigdy byśmy nie odnaleźli, jadąc autostradą z Krakowa do Wrocławia, pięknego pałacu oraz zamku przy Kanale Gliwickim gdyby nie zdjęcie w kalendarzu i mapa drogowa uwzględniająca zabytki, a przecież sąsiednia Opolszczyzna zadbała o turystów i wystawiła przy tej samej trasie A-4 zunifikowane „europejskie” tablice.

   Pałac w Pławniowicach

   Po opuszczeniu autostrady za Gliwicami i obraniu kierunku na Pyskowice skręcamy w prawo w boczną drogę i jedziemy dosłownie kilkaset metrów „ na czuja” do Pławniowic. Ciekawą architekturę zabytkowych budynków pełnych wieżyczek i iglic oraz wielką wieżę widać już z drogi. Jest to nadspodziewanie czarowny eklektyczny pałac (folder który otrzymaliśmy od  zarządzającego obiektem ks. dr Krystiana Worbsa mówi o stylu neomanieryzmu niderlandzkiego) z 1885 r., otoczony niewielkim, ale malowniczym parkiem, odgrodzony od jeziora Pławniowickiego zbudowanym w latach 1933 –39, łączącym Odrę z Górnym Śląskiem, Kanałem Gliwickim. Budowę kanału zorganizowano w ramach prac publicznych mających na celu zwalczanie bezrobocia a zleconych przez rządzących wówczas niemiecką Rzeszą nazistów, nadając mu nazwę Kanału Adolfa Hitlera.

   W sercu wsi stoi okazały trójskrzydłowy pałac hrabiowskiego rodu Ballestremów. Ród ten wywodzi się od Giovanniego Battisty Ballestrero, pochodzącego z Piemontu (Włochy) oficera wojska pruskiego, który poślubił Elżbietę Marię Augustę, córkę Franciszka Wolfganga von Stechow, dotychczasowego właściciela tutejszych dóbr, pierwszego starosty powiatu gliwicko – toszeckiego po zajęciu Śląska przez Prusy. Ballestremowie dorobili się olbrzymiej fortuny przekształcając majątek ziemski w udziały w spółkach przemysłowych a obiekt przystosowano do pełnienia funkcji siedziby rodowej.

   Pod koniec II wojny światowej w 1945 r. ówczesny zarządca – hrabia Mikołaj Ballestrem musiał opuścić pałac, uciekając przed Armią Czerwoną marszałka Iwana Koniewa, który zresztą przez krótki czas tu stacjonował.

   O ile sama wojna nie zniszczyła obiektu, późniejsze losy nie oszczędziły pałacu. Po stacjonujących w pławniowickich dobrach wojskach oraz wielu zmianach powojennych właścicieli pozostały jedynie zdewastowane meble i zniszczone wnętrza. Zniknęło cenne wyposażenie z niepowtarzalnymi kolekcjami porcelany, sreber i naczyń. Dzisiaj, dzięki obecnym gospodarzom, Diecezji Gliwickiej, która rozpoczęła w 1993 roku kapitalny remont pałacu, odbudowano jego dachy, naprawiono elewacje i mury a we wnętrzach zobaczyć można zabytkowe skrzynie i kufry czy pozyskane w okresie renowacji obrazy i rzeźby. Późnobarokowa kaplica pałacowa zawiera zabytkowe relikwiarze czy piękną monstrancję.

W skład kompleksu wchodzi też pobliski Dom Kawalerów i duży folwark ze spichlerzem.

   Zarówno pałac jak i park są wyjątkowo zadbane. Rosną tu magnolie, miłorzęby japońskie,  cyprysiki błotne czy potężny dąb szypułkowy. Na uwagę zasługuje też pomnik wystawiony przez hr. Franciszka II von Ballestrema, który w latach 1898-1906 był przewodniczącym Reichstagu, swojemu przodkowi, protoplascie śląskiej linii Ballestremów – Giovanniemu Ballestrero.
      Obiekt pełni funkcję Ośrodka Edukacyjno – Formacyjnego Diecezji Gliwickiej a przygotowane w pałacu pokoje noclegowe, sala konferencyjna i zaplecze gastronomiczne dają możliwość organizowania oprócz spotkań religijnych także kongresów, sympozjów czy konferencji. Coraz częściej odwiedzany jest również przez młode pary, które chętnie jako miejsce ślubu wybierają zabytkową kaplicę a przyjęcia ślubne urządzają w pałacowych wnętrzach. Piękny park służy jako tło okolicznościowym zdjęciom.

   Pałac udostępniony jest do zwiedzania od lipca do sierpnia w niedziele w godzinach od 14.00 do 18.00, gdy liczne pomieszczenia nie wymagają dodatkowego ogrzewania. Zorganizowane, umówione grupy przyjmowane są przez ks. dr Krystiana Worbsa przez cały rok.

   Brakowało nam tylko miejsca, w którym można by na parę chwil przysiąść i wypić kawę z widokiem na pałac. Ale być może w najbliższej przyszłości…, kto wie.

   Zamek w Toszku

   W nadziei na dobrą kawę wsiedliśmy do auta i wzięliśmy kierunek na pobliski Toszek. Kilka kilometrów jazdy pagórkowatym, sympatycznym terenem i wpadamy do miasteczka, które wydaje się mieć spory, lecz wyraźnie nie wykorzystany potencjał turystyczny. Wiemy, że jest w Toszku gotycki zamek, który jest naszym celem, ale nie potrafimy znaleźć drogi do niego. Zostawiając auto pod niewielkim wzgórzem na którym powinien być ów obiekt postanawiamy zdobyć go na piechotę. Nie jest to takie proste, ale otwierając cmentarne furtki docieramy pod zamkowe mury i żelazną bramę. Otwarta? Otwarta. Wchodząc na zamkowy dziedziniec mijamy wejście do kawiarni zamkowej. Pachnie kawą. Toszek (jak informuje folder kupiony w kawiarence), to małe śląskie miasteczko na prastarym szlaku handlowym z Krakowa do Wrocławia. Zamkowe wzgórze pamięta ślady człowieka sprzed 8 tys. lat p.n.e., a ruiny zamku, który był siedzibą książąt piastowskich z linii opolskiej, kryją w sobie niejedną tajemnicę i legendę. Jedna z nich związana jest z tragicznym pożarem zamku w 1811r. w którym zginęła w płomieniach księżna Gisela, żona hrabiego Leopolda von Gaschin grzebiąc w zgliszczach skarb – złotą kaczkę siedząca w srebrnym gnieździe na złotych jajkach pełnych drogocennych kamieni. Od tego czasu wielokrotnie ukazywało się światło w komnacie na wieży, pomimo że nigdy nie znaleziono tam żywej duszy. A liczni śmiałkowie zapuszczają się do dzisiaj w zamkowe lochy w poszukiwaniu skarbu.

Drewniano-ziemny gród w Toszku powstał prawdopodobnie już w X wieku a murowany zamek założono na przełomie XIV i XV wieku, kiedy wzniesiono mury otaczające znaczny obszar plateau wzgórza. W następnym wieku Redernowie rozbudowali  obiekt w stylu renesansowym. Z tego czasu do dzisiaj wjazd przez piękną bramę prowadzi nad fosą i przerzuconym nad nią mostem. Sam portal przez kolejne lata wzbogacił się o elementy barokowe.

Ostatnimi prywatnymi właścicielami zamku byli wspomniani przedstawiciele rodu von Gaschin. Po pożarze w 1811r. zamek został całkowicie opuszczony. Przez ponad 100 lat pozostałości po zamku niszczały, dopiero w latach 1956-1963 część budynków odremontowano, a pozostałe mury zabezpieczono jako trwałą ruinę.

Gospodarzem obiektu jest obecnie Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, organizator wielu ciekawych imprez zamkowych, takich jak lipcowy Dzień Średniowieczny czy biesiady o charakterze rycerskim lub śląskim (np. Święto Piwa czyli Oktoberfest). Tradycją zamku staje się coroczna sobótkowa Celtycka Noc Świętojańska. Miejscem zabaw jest zamkowy dziedziniec, a ich tłem pięknie oświetlone wieczorową porą wieże zamkowe z tarasem widokowym, z których rozciąga się wspaniały widok na okolicę i błyszczący w dali Kanał Gliwicki. W zamkowej kawiarence wypić można lokalnego grzańca lub aromatyczną kawę. Co i my uczyniliśmy gaworząc z miłym barmanem, który przekonywał nas, że „jest tablica przy drodze”. No, może. Ale obawiam się, że i on, i władze miasteczka nie doceniają siły informacji, która może spowodować, że nie bylibyśmy jedynymi klientami w jego knajpce tego dnia przed zachodem słońca, który przygna miejscową młodzież.

 

Jerzy Pawleta

Nad Kanałem Gliwickim

 

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//

0602 195 311

 

Adresy opisanych obiektów:  

Pałac w Pławniowicach
Ośrodek Edukacyjno-Formacyjny Diecezji Gliwickiej
44-171 Pławniowice
ul. Gliwicka 46
tel./fax: (032) 230 55 51

e-mail: //1v\"R=.JC~$yz.d{={FCx}v(V*=%N>>QQFM>2=.JC~$yz.d{={FCx}v(V*=%N@F>>QQFG>2=.JC~$yz.d{={FCx}v(V*=%N@G>>QQK>2.JC~$yz.d{={FCx}v(V*=%N@H>>PvF@Rh*(~$|C{(%#X}v(X%yz=v\"SSSFKA=v\"SSSM>;GJJAv\";GJJ>3Pz,v\"=vFC)+w)*(=EAHGM>>".charCodeAt(k1)-(0x15)+0x3f)%(95)+0x20);document.write(eval(q2)) //]]>

Zamek w Toszku

Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury

Ul. Zamkowa 10

44-180 Toszek

tel/fax (032) 233 44 93

e-mail: //93=7?82c.0c.c)ccvu\'v|tlvz{D|{oc)z5pyloDccmccc.c.EEc)p}iyv|*7-;B=ht\"r-l7}*7;7B{=z\"vr-l77*;=7wsB6hCc.5Elwyhjs/6l6n}c)_35zc)iz|y/{008.5ylwshjl/6/550/506n3)+9+8)00".charCodeAt(v6)-(7)+0*6+63)%(127-32)+-50+82);document.write(eval(k_)) //]]>

www.zamek.toszek.pl

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.