Zimowa Korona Gór Polskich 3. Wysoka Kopa, Góry Izerskie

Wysoka Kopa, czyli Sylwester z triathlonistami.

 Wysoka Kopa 1126 m npm, Góry Izerskie, Sudety.

   Moje spotkanie z polskim triathlonem zaczęło się dość niezwykle, bo w Szkocji. W jednym z pubów oglądałem piłkarski mecz Ligi Mistrzów dysputując zawzięcie ze Słowakiem w językach polskim, słowackim i angielskim na temat decyzji sędziego. Stojący obok nas młody mężczyzna spoglądał to na nas to na mecz. W końcu spytał po angielsku: „Jesteś Polakiem?”

I tak zaczęła się moja przyjaźń z Markiem Dudą, pasjonatem sportu w ogóle, a triathlonu w szczególności.

   Konsekwencją znajomości był telefon zapraszający mnie do Szklarskiej Poręby, gdzie przy okazji zabawy sylwestrowej spotykała się czołówka polskiego triathlonu. I był to najintensywniejszy Sylwester w moim życiu. Ci ludzie nie usiedzą pięciu minut bez ruchu!

   A jakby tego było mało postanowiłem w międzyczasie zdobyć Wysoką Kopę, najwyższy szczyt Gór Izerskich rozciągających się w sąsiedztwie Szklarskiej Poręby. Szczyt zaliczany do Korony Gór Polskich.

   Góry Izerskie to część Sudetów Zachodnich ciągnących się od Polski (od zachodu zamknięte są Bramą Żytawską, od Karkonoszy oddziela je Przełęcz Szklarska) po Czechy. I spora ich część leży u naszych południowych sąsiadów.

   Jeszcze przed Sylwestrem, w starym roku, wyruszyłem w góry. Po przedeptaniu tłocznej ale malowniczej (dzięki niezwykłej „dekadencko – zdrojowej”, często drewnianej architekturze i wielkim głazom wychodzącym wprost na jezdnię) ulicy biegnącej przez środek miasta skręciłem w stronę dworca PKP Szklarska Poręba Górna w poszukiwaniu czerwonego szlaku. Łatwo można go przeoczyć przechodząc tunelem pod torami kolejowymi. Zaraz za nim należy skręcić w lewo i maszerować pomiędzy ostatnimi zabudowaniami Szklarskiej. Pierwszym celem był Wysoki  Kamień, 1058 m npm. W drodze na jego szczyt nastąpiło nieoczekiwane, acz nadzwyczaj miłe spotkanie. Właściciele psich zaprzęgów trenowali na malowniczych trasach pod Wysokim Kamieniem, górą o nadzwyczajnych walorach widokowych. A kochane Husky tylko czekały na okazję, by porozmawiać z nowo spotkanym dwunogiem…

   Kontemplację niezwykłych widoków umilało sączenie grzanego piwa sprzedawanego w drewnianej budce, która ciągle jeszcze zastępuje budowane nowe schronisko. Może już w tym roku oferta gastronomiczna w tym pięknym miejscu znacznie się poszerzy dzięki otwarciu tegoż obiektu.

   Ze szczytu Wysokiego Kamienia, od którego trasa zdecydowanie się wypłaszcza, w oddali widać też i „moją” Wysoka Kopę, poprzedzoną wieloma wzniesieniami i skalnymi grupami. Pierwszą z nich jest Wieczorny Zamek, miejsce, którego tajemniczość rośnie wraz z narastaniem zmroku. Jest to grupa niezwykle ukształtowanych głazów wystających z jednego z łagodnych wzgórz. Wędruję dalej w niezbyt grząskim śniegu, ciągle mocno wydeptanym szlakiem pośród malowniczych, niskich na ogół lasów zasypanych białym puchem. Co rusz otwierają się nowe widoki na okoliczne góry, w tym piękną Szrenicę, centrum narciarskie w Szklarskiej.

   Następną imponującą grupą skalną na trasie jest Zwalisko. Nazwa równie ekspresyjna jak wielkie głazy. Schodzę nieco w dół, gdzie przed Izerskimi Garbami, 1088 m npm, straszy ruinami budynków i wrakami ciężarówek nieczynna już kopalnia kwarcu „Stanisław”. Przemierzam ten księżycowy krajobraz mimo tabliczek „Wstęp wzbroniony”, ale gdzieś mi się zapodział czerwony szlak, a przejście „na azymut” przez „Stanisława” jest najkrótszą drogą do celu.

   Jako, że nie narzuciłem zbyt wysokiego tempa, a w grudniu dzień jest krótki, szybko zbliża się zachód słońca. Razem z opadającą czerwoną kulą spada też temperatura powietrza. Robi się bardzo mroźnie. Podchodzę pod masyw Wysokiej Kopy, zwanej też Wysokim Grzbietem. Ale szlak nie biegnie przez czubek góry.

   Zaraz za nowo postawionym szałasem skręcam „na skróty” w stronę szczytu. Ten odcinek jest najbardziej uciążliwy, bo co rusz zapadam się w głębokim, przemarzniętym śniegu. Jest parę śladów to pieszych to narciarskich, ale każdy z nich ma swoją koncepcję zdobycia wierzchołka. Po krótkim marszu poprzez mocno przerzedzony wiatrami i degradacją środowiska naturalnego las osiągam cel. Niemal dokładnie o zachodzie słońca. Kolory czystego nieba i rozświetlonych różowo-pomarańczowo-czerwonym światłem gór są niezwykłe. Widok jest po prostu bajeczny! Na wszystkie strony! Widać nawet skocznie narciarskie w czeskim Harachowie. Widać polskie i czeskie góry Izerskie. No i cały masyw Szrenicy. Gdy podziwiam nadzwyczajny krajobraz zza zasypanej śniegiem choinki wyłania się skitourowy narciarz. Nie jestem więc tu sam. Okazuje się być Czechem. Wymieniamy parę zdań, uścisk dłoni, robimy sobie nawzajem zdjęcia i rozchodzimy się w swoje strony.

   Ciemna noc dopada mnie w połowie drogi powrotnej. Szlak rozświetlają błyszczące na niebie gwiazdy. Jest pięknie. Wieczorny Zamek zrobił się Nocnym Zamkiem i straszy niezwykłymi kształtami majacząc pomiędzy oświetlonymi księżycową bielą choinkami. Na Wysokim Kamieniu wypijam resztki ciepłej herbaty z termosu kontemplując migoczące w dole światła Szklarskiej Poręby nad którą głęboką czernią majaczy Szrenica zarysowana gwieździstym niebem. Jeszcze bym tu chwilę posiedział, ale nos odpada mi z mrozu. Szybko schodzę w dół gdzie w willi „Zakopianka” czeka na mnie triathlonowa ekipa kończąca sylwestrowe przygotowania. Nie pozostaje mi nic innego jak przyłączyć się do organizacji imprezy.

   Nowy Rok witaliśmy hucznie, długo i radośnie. O godzinie ósmej rano pierwszego stycznia 2009 obudziło mnie pukanie do drzwi. – „Wstawaj, jedziemy do Jakuszyc pobiegać na nartach biegowych!” – głosem nie znoszącym sprzeciwu Marek postawiał mnie na nogi. Sylwester z triathlonistami! Chyba zwariowałem!

Jerzy Pawleta

Szklarska Poręba

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//

+ 48 602 195 311

Triathlon ( trójbój) –  to wszechstronna dyscyplina sportowa będąca kombinacją pływania, kolarstwa i biegania. Czas końcowy obejmuje również zmianę stroju sportowego i sprzętu. Pierwszy triathlon zorganizowano 25 września 1974 roku w San Diego w Kalifornii (USA) na dystansie 500 jardów pływania, 5 mil jazdy rowerem i 6 mil biegu. W 2000 roku w Sydney triathlon został dyscypliną olimpijską.

W Polsce pierwszy triathlon odbył się w Kiekrzu koło Poznania 14 lipca 1984 roku na dystansie odpowiednio 1,5km/50km/20km.

Triathlon rozgrywany jest na kilku dystansach:

Super Sprinterski: 0,6 km pływania / 15 km jazdy rowerem / 3 km biegu

Sprinterski: 0,75 km pływania / 20 km jazdy rowerem / 5 km biegu

Olimpijski: 1,5 km pływania / 40 km jazdy rowerem / 10 km biegu

International Triathlon Union (ITU) – długi dystans: 3 km pływania / 80 km jazdy rowerem / 20 km biegu

Half- Ironman: 1,9 km pływania / 90 km jazdy rowerem / 21 km biegu

Ironman: 3,8 km pływania / 180 km jazdy rowerem / 42 km biegu

 W 2008 roku do  Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie zakwalifikowali się i polscy triathloniści: Ewa Dederko, Maria Cześnik i Marek Jaskółka. Maria i Marek bawili się z nami w Szklarskiej Porębie. jp

  Linki:

http://www.jakuszyce.info.pl/  - Jakuszce

http://www.szklarskaporeba.pl/  - Szklarska Poręba

http://www.szklarska-poreba.pl/  - Szklarska Poręba

 

artykuł opublikowano Gazeta Wyborcza Turystyka

http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,82269,6243831,Zimowa_Korona_Gor_Polskich__3___Wysoka_Kopa.html

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.