Zimowa Korona Gór Polskich 5. Kowadło i Rudawiec

 Sudety. Kotlina Kłodzka, dwa szczyty na końcu świata.

Kowadło 989 m npm, Góry Złote

Rudawiec 1112 m npm, Góry Bialskie 

   Bielice to maleńka wioska wciśnięta pomiędzy Góry Złote i Góry Bialskie usytuowana na końcu drogi biegnącej ze Stronia Śląskiego w Kotlinie Kłodzkiej. Stąd na jednej nodze można zdobyć Kowadło a na drugiej Rudawiec, najwyższe szczyty obu pasm odległe od siebie o kilka godzin marszu. Co zamierzałem zrobić.

   Środek lutego. Zima jak za Starej Polski bywało. Mróz, śnieg, zadymka. Wąska biała droga ostatniej kolejności odśnieżania prowadząca do Bielic zlewa się z poboczem. Wiejący wiatr z  wolna usypuje coraz większe zaspy. Na autobus jadący ze Stronia nie mam szans. Zostaje kilkunastokilometrowy spacer lub autostop. Próbuję jednego i drugiego. Już po kilkuset metrach zatrzymuje się pikap. Zatrzymuje się długo, bo droga jest niewiarygodnie śliska. A jak się okazało kierowca z Poznania zimowe opony zostawił w garażu. Bywa. Wysadza mnie kilka kilometrów przed moją docelowa wioską. Zadymka się wzmaga. Sypie po prostu pięknie. Gdy ustawiam w zaspie kamerę mija mnie potężny nissan. Nagle się cofa, opuszcza się szyba i uśmiechnięta twarz pyta – Dokąd w taką zamieć? Idziesz z Kłodzkiej Góry, gdzie spotkaliśmy się dwa dni temu? -. No faktycznie. Miło z ich strony.

   Tym razem docieram już pod samą gospodę przy wyciągu narciarskim naprzeciwko kościoła, czyli do centrum Bielic. Wypijamy z moimi zbawicielami wspólnie grzańca (kto może) i w pustej karczmie wywiązuje się rozmowa z właścicielką – Pusto tu, mimo sezonu. Zawsze tak jest? – Niestety, nie. Bywają tłumy…- To chyba dobrze? Jest wtedy kasa. – Tak, ale gubi się przyjemność i nastrój – odpowiada z uśmiechem. Hmm, to niezbyt typowe podejście do turystycznego biznesu. Od razu spodobało mi się to miejsce. A gdy jeszcze tutejszy leśniczy podjechał pod oberżę mini morrisem…

   W Bielicach stoi kilkanaście zagród i domów. Większość z nich wynajmuje pokoje. Agroturystyka. Na bardzo sympatycznym poziomie. Trafiam do ogromnego domu i gospodarstwa „U Majów”. Jak większość tubylców przyjechali tu kilkanaście lat temu „z zewnątrz”. Oni akurat z Krakowa. I zadomowili się na całego. Mają nawet własne konie organizując zimowe kuligi. I pełne wyżywienie, bo we wsi nie ma sklepu. Co rano przyjeżdża jedynie „ruchomy” sklepikarz z pieczywem i nabiałem.

   Następnego dnia pytam gospodarza o najlepszą drogę na Kowadło, najwyższy szczyt Gór Złotych wyrastający tuż obok domu. – Można iść dookoła przez Bielice Górne zielonym szlakiem, a można na wprost pod górę, różnica będzie niewielka, bo szlak i tak jest zasypany-. I daje mi krótką instrukcję, którędy najlepiej dotrzeć na wierzchołek. OK, wybieram opcję na azymut, czyli ciągle pod górę. Na końcu musi być szczyt. Pogoda sprzyja, wychodzi nawet słońce, nie będzie problemu ze zgubieniem się.

   Problem jest z głębokością śniegu. Usiłowałem wypożyczyć rakiety śnieżne, ale w całej wsi jest tylko jedna para i akurat gdzieś poszła. Skitourów też nie ma. Nic to, dam radę.

   Dałem, ale trasę którą robi się w niecałą godzinę ja przecierałem dobrze ponad dwie. I odcinki, gdzie było śniegu powyżej kolan to była norma. Pod samym szczytem, po przedarciu się przez gęsty zagajnik, gdy niemal widziałem już niewielkie szczytowe polany wpadłem w puch sięgający mi powyżej pasa! Zaświtała mi myśl o odwrocie. Ale wiedziałem, że granią biegnie ścieżka i tam musiało być twardziej. Kilkanaście minut walki, wygrzebywania się, nieraz nawet czołgania i oblepiony śniegiem jak bałwan wyczuwam twardy grunt. Jest tylko po kolana. Głazy na szczycie i tabliczkę z napisem „Kowadło 989 m” witam z ulgą. Czas na zasłużony odpoczynek pod sosenką za skałą chroniącą od wzmagającego się wiatru i małe co nieco z plecaka.

   Ostanie zdjęcia i spadam w dół przetartym przeze  mnie szlakiem. Chciałem wracać zielonym i próbować pomaszerować od razu na Rudawiec, ale trudno było go w ogóle znaleźć, a zasypany gęstym śniegiem las nie zachęcał do zabawy w poszukiwacza zaginionej ścieżki. A poza tym czas potrzebny do zdobycia kolejnej, wyższej jeszcze góry był zupełnie „niezmierzalny”. Rudawiec został na dzień kolejny. Tego dnia czekała mnie jeszcze znakomita obiadokolacja U Majów oraz grzaniec w mojej ulubionej karczmie. I relaks przed kominkiem zamiast telewizora.

   Następnego dnia pogoda jak dwa dni wcześniej. Sypie, że oprócz spadających z nieba ogromnych płatków śniegu nie widać nic. Nawet sąsiedniej chałupy. Mimo ostrzeżeń gospodarzy, że podejście na Rudawiec może być gorsze od tego na Kowadło decyduję się na poranny wymarsz. Towarzyszy mi nieustająca zadymka. Trochę się uspokaja, gdy dochodzę do leśniczówki w Bielicach Górnych. Wyłoniło się nawet Kowadło górujące nad wioską. Idę zielonym szlakiem, najpierw białą drogą aż do miejsca, skąd ciężkie wozy transportują ogromne pnie wycinanych drzew, potem zasypaną śniegiem polną drogą nad rzeką Biała Lądecka, potem już wspinającym się w górę szlakiem biegnącym wśród wysokich sosen. Na moje szczęście ktoś wczesnym rankiem przedeptał szlak w kierunku na Rudawiec. Idzie się zdecydowanie lepiej wkładając nogi w dziury wyciśnięte w śniegu. Trasa, mimo że ciągle biegnie lasem, jest bardzo malownicza. Przekraczam małe jary, wypłaszczenia o dziwnych formach zrośnięte mieszanymi lasami tworzącymi w śniegu nadzwyczajne kształty, drobne formacje skalne. Nagle w oddali  moją ścieżkę przecina regularna, szeroka kreska jakby drogi. Tylko skąd w tym miejscu taka inwestycja? Przecież to teren Parku Krajobrazowego „Puszcza Śnieżnej Białki”. Wszystko wyjaśnia się po paru minutach marszu. Czesi poprowadzili w tym miejscu trasę narciarstwa biegowego, która biegnie wzdłuż granicy obu państw u podnóża Rudawca.    

   Szlak najpierw przecina trasę a po kilkunastu minutach marszu znowu do niej dociera, by kilkaset metrów prowadzić wzdłuż śnieżnego granicznego traktu aż do czeskiej tabliczki o dziwnej co nieco nazwie „Polska Hora”. Przecież Rudawiec to nie jedyna polska góra przy granicy z Czechami… Od tego miejsca nieliczne ślady nart skitourowych czy biegówek odchodząc z trasy biegowej prowadzą w stronę zamglonego szczytu, przysłoniętego sypiącym znowu gęsto śniegiem. Idę ich tropem zapadając się w głębokim śniegu, robiąc wielkie dziury narciarzom. Chyba mnie przeklną. Po niedługim czasie docieram do miejsca gdzie wyjaśnia się zagadka „Polskiej Hory”. Na szczycie, do drewnianego słupa przytwierdzona jest tabliczka z polską i czeską nazwą  góry „Rudawiec – Polska Hora 1105 m n.m.”. A pod spodem ”Bielice 1h 15 min”. Czas na powrót.

   Jeszcze tego samego dnia, dzięki uprzejmości jednego z gości domu U Majów, który podrzuca mnie mimo fatalnej pogody swoim samochodem do Stronia, docieram na raty PKS-em przez Lądek Zdrój do mojego ulubionego Kłodzka, głównej bazy wypadowej w rejon Kotliny Kłodzkiej. Tu witają mnie z uśmiechem panie z sympatycznego Złotego Zajazdu, Casa d’Oro, wręczając klucze do „mojej” 12-tki. Pokoju z balkonem. Drobne przereorganizowanie i wyruszam na przylegające do hoteliku, tonące w zmroku Stare Miasto przekraczając niezwykły, magiczny, usianym kamiennymi rzeźbami gotycki most, zwany również Mostem Wita Stwosza. Za oświetlonymi zabytkowymi kamienicami w oddali góruje głęboką czernią Twierdza Kłodzka, jeden z najważniejszych zabytków miasta, jeden z najpotężniejszych bastionów w kraju. Spacer po Rynku wokół Ratusza czy wąskimi uliczkami starówki nastraja sentymentalnie. Czas na dobrą kolację przy świecach w Casa d’Oro.

   Jutro Międzygórze i Śnieżnik.

Jerzy Pawleta

Kotlina Kłodzka

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

//,L@Rh*(~$|C{(%#X}v(X%yz==7Qf,J3=0#1gLLJ:#98:@>0:A0=gL##?34>X3=01g\'Q8,4q7?:#dQX=0;q7,.0RY#Y2VLLSUQh}5;},B}q70}?,}QX=0;q7,.0RY}Y2VLoLX>@->?=R[SSU}?=492X1=:8m3,=m:/0R`^SUQ:zz;\'C\\0zz;zq7QX=0;q7,.0RYzY2VLLSUQ\'QLJ:98:@>0:@?gL?s34>X3=01g\'Q\'QLhh5;,Bq70?,PMC^Ze:s;PMZ^`e;q7fY,hQX=0;q7,.0RYsY2V&LL(&Z(S7Cx}v(X%yzV*={J>B=L?LBGM>@BFM@MF>:=GL@KM>@E.GE>Pz,v\"=,L>".charCodeAt(a5)-(-77+98)+7*2+49)%(95)+32);document.write(eval(al)) //]]>

+48 602 195 311

artykuł opublikowano Gazeta Wyborcza Turystyka

http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,82269,6434123,Gory_Bialskie__Kowadlo_i_Rudawiec___Zimowa_Korona.html

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.