Żywiec

 

Zostań w Żywcu.

 

   Całe życie traktowałem Żywiec jako miasto przez które się przejeżdża jadąc dalej w Beskid Żywiecki czy jeszcze dalej w góry Słowacji. A podstawowym skojarzeniem z jego nazwą jest piwo i Browar Żywiecki. Bo miasto z chmielem związane jest od stuleci. Początki piwowarstwa w Żywcu sięgają 1537 roku, kiedy to właściciele miasta nadali mu prawo wyrobu i wyszynku trunków. Obecny browar założony został w 1856 roku na miejscu dawnej gorzelni. Na współczesny kształt browaru składa się zarówno zabytkowa XIX wieczna zabudowa, jak i powstałe w ostatnich latach budynki o nowoczesnej formie. Obecnie browar jest jednym z najbardziej liczących się producentów piwa w Polsce.

   Postanowiłem w jesienny weekend sprawdzić, czy warto zostać w Żywcu i czy przełamie mój stereotyp.

  

      Do Żywca przyjechałem pociągiem. Maszerując do niezbyt odległego centrum przyglądam się starej zabudowie miasta i konstatuję, że w przeciwieństwie do słabej informacji turystycznej, gastronomia rozwija się bardzo dobrze. Knajpki, bary, cukiernie zapraszają zachęcającymi witrynami czy wnętrzami.

   Na tarasie jednej z nich, nad brzegiem malowniczej Soły, a pogoda jest piękna, siadam studiując mapę i wybierając trasę. Czy zacząć od centrum i licznych zabytków czy może wybrać się na spacer jednym z „miejskich” szlaków. Dopijam ostatni łyk piwa, a jakże!,

i ruszam. Wybieram zielony szlak biegnący nad Zalewem Żywieckim, bezsprzecznie największą atrakcją „wypoczynkową” Żywca, dookoła którego rozlokowały się małe i większe przystanie i mariny, liczne pensjonaty, hoteliki i ośrodki wczasowe a nad którym wyrasta góra Żar, królestwo lotniarzy i szybowników a zimą narciarzy i snowboardzistów. Nie wiedzieć tylko czemu miasto odwróciło się do Zalewu plecami, choć widać, że zmiany idą w kierunku adaptacji terenów nadbrzeżnych. Pomaszerowałem dalej do murowanego dworu w Moszczanicy, będącego obecnie szkołą i siedzibą koła folklorystycznego. W zabudowaniach przydworowych ulokowała się stadnina koni. 

   Ładna widokowo część trasy wiodąca przez Kocurów, z jednej strony w dole wieże zamkowe i kościoły miasta oraz srebrzący się Zalew a z drugiej Beskid Żywiecki z Pilskiem w tle, schodzi do dworca PKP, ja wybrałem skrót do szlaku niebieskiego i dotarłem do pięknego 25-hektarowego parku. Ten niezwykłej urody, zamknięty od północy neoklasycystycznym pałacem Habsburgów z lat 1885-95, tak zwanym „Nowym Zamkiem”, jedyny tego typu w Polsce park w stylu angielskim pełen jest unikalnych okazów drzew. A herbata w malowniczym chińskim pawilonie z XVIII wieku stojącym w centralnym punkcie parku nad brzegiem pełnego ryb stawu smakowała znakomicie. Widok na park i pałac z pawilonu jest wyborny. Zresztą jest to ulubione miejsce młodych par na pstrykanie okolicznościowych zdjęć.

   Krótki spacer przez liczne mostki i rozległe trawniki do przylegającego do parku kilkusetletniego późnogotyckiego (z ok. 1500 roku) zamku Komorowskich, później Wielopolskich i Habsburgów, owocuje kolejnym przystankiem w bardzo ładnie wykonanej – łukowate ceglane pomieszczenia, elementy „rycerskie”, interesujące światło – kawiarni zamkowej. Rozbudowany w 1569 roku zamek zachwyca zamkniętym dziedzińcem z dwupoziomowymi krużgankami i arkadami. Niestety sam zamek nie jest przeznaczony do zwiedzania, mieści natomiast Urząd Stanu Cywilnego, idealne miejsce do zawierania romantycznych ślubów.

   Zewnętrzne budynki oficyny zamkowej robią bardzo pozytywne wrażenie. Zwłaszcza o zmierzchu dnia, gdy chowające się w mroku zabytkowe budynki rozświetlają stylizowane uliczne lampy, a światło kończącego się dnia oświetla wystającą zza murów, górującą nad miastem wieżę kościoła.

  Brama zamkowa wyprowadza mnie prosto na ten interesujący XV-wieczny gotycki kościół katedralny, po wielu przebudowach i dobudowach posiadający szereg ciekawych elementów renesansowych i barokowych, zarówno na zewnątrz jak i w jego wnętrzu oraz wolnostojącą czterokondygnacyjną dzwonnicę.

   Stąd już tylko dwa kroki na stary rynek, pełen kamienic z różnych okresów powstawania miasta szczycącego się 700 letnią tradycją. Najciekawszym wydaje się być budynek dawnego Magistratu, obecnie odnawiany. Przy rynku i w przylegających uliczkach przyczaiły się puby, knajpki i cukiernie. Natomiast centralne miejsce zajmuje ogródek piwny z przeszklonym namiotem, skupiający życie wieczornego Żywca.

   Na rynku znajduje się również informacja turystyczna, niestety w weekend nieczynna.

   Dzień drugi postanowiłem rozpocząć wraz ze wschodem słońca. Na fali dobrego humoru, po pysznym serniku w otwartej specjalnie dla wczesnego gościa rynkowej cukierence, postanowiłem sprawdzić drugi, żółty szlak turystyczny biegnący od wejścia do parku przy kościele przez malowniczo położony nad Sołą u stoku Grójca (612 m npm) amfiteatr, w którym co roku odbywają się koncerty Tygodnia Kultury Beskidzkiej, aż do browaru „Żywiec”. Ładne widoki na obie strony miasta, sąsiednie góry oraz piękny Zalew Żywiecki spuentowane dobrym piwem w browarze (najtańsze piwo lane w mieście oraz bardzo tanie, dobre dania barowe) spowodowały, że mimo iż pogoda nieco się załamała, dobry humor mnie nie opuszczał.

   Powrót do centrum, wizyta w małej przesympatycznej galerii fotografii obok najstarszego w Żywcu gotyckiego, krytego gontem kościółka Świętego Krzyża, odwiedziny w kilku prywatnych galeriach gdzie można obejrzeć i kupić wiele ciekawych wyrobów sztuki ludowej, kolacja w stylowej karczmie i… czas reasumować.

   Potencjał miasta – bardzo duży, wykorzystanie – umiarkowane, perspektywy – znaczące.

   Gdyby miasto rzeczywiście otwarło się na turystów ze Śląska, Bielska czy Słowacji, udrożniło komunikację nowoczesną, częstotliwą koleją, mogłoby stać się miejscem do którego przyjeżdżają bawić się i wypoczywać aktywni, młodzi ludzie oraz całe rodziny z dziećmi. Miasto „odwraca” się w stronę płynącej przez jego środek rzeki. Wzdłuż niej powstaną bulwary spacerowe łączące historyczne centrum z nową galerią handlową. Zabytki, park, kameralna atmosfera, Zalew Żywiecki, góry – to wszystko niezaprzeczalne atuty Żywca.

   Gospodarze miasta musieliby tylko postawić na hasło: Zostań w Żywcu!

Jerzy Pawleta

www.jpfoto.pl

www.jerzypawleta.pl

Starostwo Powiatowe w Żywcu
34-300 Żywiec
ul Krasińskiego 13
tel. +48 33 861 24 24
//ic!_`~JA(%XBb C*v[H#j$YwahuSk\"DIZ\\dtREGyV+U;T)gx{z}3=#pN33=uB= AN3\'GRwB%_# &\'abYy$W$rdChVdvXiaCUba*Yy$vfjk*ETS*h(h!(tuC%skCf`yCGSu]u\'a*fRjB+AS]+_dbEt$J$W\\*U($*U`E^F|k^~Iu!uiSvfsE f{Gv&vdX&#y>&kT fjU %(Y ,*\\*h(tCfsYb~#d ,{u]sI$WaVC>syk^EW\\W$Iu(abtCUv% %sy(aRV>FeEbXrI\'ETEbXrIB%ia^,{%]+*IW$Wk^Ev*\'EW#C+TZb+{V*+(dvX_{Wu`S X>\\ &\'ab+B{X,v*\'EWz!uiyBX\'d*U`UCEBY>Fe+iFZ)[Xvkb%>hWU#tbGet>F\'acUrdv+ajv,BY[Fet>FeEb%*g*ftx]+|z\'ETEbXrIB%ia^,{u]+*IW$Wk3Lw!$9(r$1v`NALv`MDHCLv`

www.starostwo.zywiec.pl

Urząd Miejski
34-300 Żywiec
ul. Powstańców Śląskich 9
Rynek 2
tel. 861 25 64, 861 04 76
 fax. (33) 861-39-17
//XC(d)W@DGv_qr tpT\"zEx&Ob|fFwg0:qFK00:%?:oEK0RTte^Vepy\']F^>^{QT}rodzrPa}(oxy(Qx^F^)\\W%aQqQEepQEAdYA )o\'s@oh\\rc>SqSdA oVsXy?{rQpF)U~^>Z?v)Y)}(%xR#aEA\"]aR@]a\\#apSqSdA oVsXy?{rapF)U~Rs^>OTP\'RTPh^WQ?C@Zzv>;~RP\'TuPZpPbBaP@Rd!d]pSqSdA oVsXy?{rR>F)Usv>^(zoQs\"@Zp^q^>OX%Vsp;a;WQ~CG!x\\p%\'O)UdypoEz`%Vsp;EFCy?{ B`S U`8 c~CGRz )^>urodzrPa}(oxA\"Y?R\"\'\'e@SpOWSdAdYA )a~S>Y(CwSEAy%xR(PVsp%\'s\"R>}&Q`[\"Q`_b\'a(x%\'AXR>Q }`]|SV fUE8wRpOpyauv]\'}(Z~FyUESv\'p^>aAv a?C[0It}!6%o!.oFK>IoFJB>>IoF9KB7*%?K6&B:@GG77".charCodeAt(d_)-(4*1+10)+63)%(151-56)+32);document.write(eval(k1)) //]]>

 

Artykuł opublikowany Gazeta Wyborcza Turystyka

http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81988,3861927.html

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.