Helsinki, Stolica Designu 2012.

   Północne kraje nordyckie mają w sobie jakąś magię. Mimo, że  „ciągnie tam chłodem”, przyciągają mnie jak magnes. Gdy nadarzyła się okazja wyjechać na parę dni do Helsinek nie zastanawiałem się ani chwili. Natychmiast pakowałem swój plecak.   

   Czym zaskoczyły mnie Helsinki? Temperaturą. I ilością portów w jednym mieście. Sądziłem, że jesienią nie da się wyjść na miasto bez ciepłej kurtki. A tu zaskoczenie. Słońce, około 20-tu stopni Celsjusza. Miło. I to podobno norma.

   Równie sporym zaskoczeniem była dla mnie ilość portów i marin, które niemal otaczają miasto. Wyjaśnieniem może być kształt najstarszej części grodu osadzonego na półwyspie poszarpanym zatoczkami, wodnymi przesmykami czy niemal przyklejonymi do lądu wysepkami. Większość tych portów oddalona jest od siebie o kilkanaście minut marszu. A gdy tak spacerując przez miasto zbliżałem się do redy, niezwykłe wrażenie robił widok ogromnego białego promu zamykającego perspektywę zabytkowej brukowanej uliczki starego miasta.

   No i niespodzianką był też sam moment wpłynięcia do Helsinek. Imponujący wielkością prom Finnlines niemal przeciskał się pomiędzy dziesiątkami zalesionych lub kamiennych wysp i wysepek, którymi ozdobione jest wybrzeże Finlandii. Spomiędzy nich zza horyzontu wychodziło nam na powitanie słońce, złotym światłem rozpalając prom, portowe urządzenia czy setki kolorowych kontenerów tworzących na przemysłowym nabrzeżu wielki geometryczny obraz. Niezwykle, jak na industrialny krajobraz, uporządkowany.  

   Zapowiedzią tego ładu był sam prom. Estetyka i harmonia jego wnętrza. Fiński design. Mimo, że statek służy głównie do przewozu towarów i ciężarówek, jego pasażerska część jest niezwykle starannie zaprojektowana. Widać, że Finnlines coraz większą wagę przywiązują też do wygody turystów. Zapraszają bary, sklep, salon gier czy kącik dla dzieci. A po wyjątkowo smacznym i zróżnicowanym posiłku zrelaksować się można w synonimie Finlandii – przestronnej, osobnej dla kobiet i mężczyzn, saunie. Przylega do niej jacuzzi i mała salka fitness. Można popracować nad swoją kondycją w trakcie wielogodzinnego rejsu. Co z przyjemnością zrobiłem.

   Nie mniejszą przyjemnością była wizyta na mostku kapitańskim. Tu zaskoczenie było zupełne. Wnętrze „centrum dowodzenia” przypomina przestronny, przeszklony przyciemnionymi szybami statek kosmiczny połączony z eleganckim hotelem. Kilka stanowisk do nawigacji, sterowania czy obserwacji podziwiam stąpając po miękkiej wykładzinie. Czarne ogromne blaty połyskują migotliwą elektroniką. Dwoje młodych oficerów za pomocą przyrządów pokładowych i ogromnych lornetek bez przerwy obserwuje horyzont i otoczenie statku. Kapitan opowiada o mocy i możliwościach manewrowych promu prezentując monitory, na których widoczny jest obraz z kamer umieszczonych na dziobie i rufie. Po czym zaprasza na kapitańską kawę serwowaną na skórzanej kanapie stojącej niemal pośrodku futurystycznego wnętrza. Pod liśćmi małych drzewek otaczających kącik wypoczynkowy. Zadziwiające.

   Równie interesujący jest „pokaz siły” promu. Zjeżdżamy windą kilka poziomów w dół statku. Kapitan oprowadza plątaniną wąskich korytarzy po maszynowni i wielu innych „podziemnych” pomieszczeniach oddzielonych od siebie pancernymi, automatycznymi drzwiami. Największe wrażenie robi urządzenie do stabilizacji statku, wielkie metalowe skrzydła wysuwające się na jego boki. Nic dziwnego, że promem po pofalowanym Bałtyku płynie się jak „po maśle”.

   Helsinki witają mnie, jako się rzekło, pogodą i wschodem słońca. Mój stylowy, powstały w okresie secesji hotel Seurahuone usytuowany jest w samym sercu miasta. Z pokoju mam widok na dworzec główny, którego styl architektoniczny określany jest jako wzorcowe połączenie narodowego romantyzmu z funkcjonalizmem.  Dla mnie to raczej ciężki nordycki socrealizm. Autorem tego granitowego monumentu, którego otwarcie nastąpiło w roku 1919, był legendarny fiński architekt Eliel Saarinen. Dzisiaj znajdziemy tu również informację turystyczną. A zimą wielkie lodowisko na placu przed dworcem.

   Czas na zwiedzanie. Stąd wszędzie mam blisko. Do każdego ciekawego miejsca zwartego zabytkowego centrum dojść można w kilkanaście minut. To wręcz zaprasza do spaceru gwarnymi ulicami. Zaczynam od głównej arterii Helsinek jaką jest Mannerheimintie, której nazwa pochodzi od nazwiska marszałka Mannerheima, przywódcy armii, która podczas fińskiej wojny domowej w roku 1918 odbiła miasto z rąk komunistów. Tu znajdziemy, oprócz licznych designerskich sklepów czy barów i restauracji, ważne miejsca miasta. Jak Lisipalasti, „Szklany Pałac”, ikona funkcjonalizmu o konstruktywistycznej architekturze, u którego stóp przycupnęło równie malownicze bistro urządzone w starym minibusie marki citroen. Tuż za nim, po drugiej stronie placu, w górę strzela futurystyczne centrum handlowo-komunikacyjne z jednymi z najdroższych apartamentowców w mieście. Jeszcze kilka kroków i białą, półokrągła elewacją wzrok przyciąga niezwykły budynek Tennispalasti z roku 1938. Ale niech nikogo nie zmyli ta nazwa. Dawny „Pałac Tenisa” dzisiaj gości galerie sztuki, kafejki czy Finnkino z czternastoma ekranami. Oraz Muzeum Sztuki zapraszające kilkoma wernisażami rocznie. W tym rejonie miasta nie można nie zwiedzić kamiennego kościoła w skale – Temppeliaukio Kirkko, jednej z głównych atrakcji turystycznych miasta i miejsca wielu koncertów. Jego niezwykła forma ulokowana jest w naturalnych skałach wyrastających w samym centrum Helsinek.   

   Wracam na Mannerheimintie. Wzrok przyciąga swoją surową kamienną architekturą Parlament, którego przytłaczający ogrom usiłują rozładować fontanny i finezyjne rzeźby metaloplastycznych gigantycznych truskawek osadzonych na łodyżkach pośród połyskujących wypolerowanym metalem liści. Jeszcze dalej miejski krajobraz zamyka wieża Muzeum Narodowego, budynku z roku 1910 zaprojektowanego przez twórcę dworca, Saarinena. W równie nordyckim stylu.

   Po drugiej stronie arterii na tle zabytkowej architektury pysznie prezentują się nowoczesne budowle przylegającego do niewielkiego jeziora Pałacu Muzyki i przełamujące bariery tradycyjnych muzeów – Muzeum Sztuki Współczesnej Kiasma.

   Na drugim biegunie helsińskiej starówki, zarówno pod względem lokalizacji jak i charakteru jest rejon Katedry, najbardziej charakterystycznego i najczęściej fotografowanego zabytku miasta. Rozlokowane wokół Placu Senackiego (tu startują turystyczne otwarte piętrowe autokary) oficjalne centrum stolicy, jako żywo przypominające architekturę rosyjskiego imperializmu rodem z Sankt Petersburga, jest miejscem realizacji wielu filmów o rewolucji październikowej.  Nic dziwnego, wkracza się tu w monumentalny klimat carskiego budownictwa. Jej zwieńczeniem jest wspomniana Katedra Luterańska u stóp której pyszni się pomnik …cara Aleksandra II. Natomiast widok na całe miasto z wysokich schodów na szczycie których usadowiła się monumentalna biała świątynia jest po prostu fantastyczny. Jak na dłoni widać przylegający do placu Pałac Gubernatorski, Uniwersytet Helsiński czy Bibliotekę Narodową. Plac jest też miejscem wielu wydarzeń kulturalnych, artystycznych czy rozrywkowych.

   Na chwilę opuszczam „rosyjskie” klimaty by zakosztować najlepszych w mieście słodkości. Na nieodległej ulicy Kluuvikatu przycupnęła sławna kawiarnia Frazer. Co ciekawe, oprócz finezyjnych wyrobów czekoladowych czy czekolady na gorąco, zakosztować można tu tradycyjnych fińskich kanapek, między innymi moich ulubionych z łososiem na pysznym razowym chlebie. Palce lizać!

   Ale od Rosji nie ucieknę, nawet nie mam zamiaru. Już ze schodów katedry zauważyłem ozdobione złotymi kopułami wyniosłe czerwone ceglane wieże Soboru Uspieńskiego. Wąskimi uliczkami pełnymi sklepików i galerii zmierzam do XIX-wiecznej, głównej świątyni Fińskiego Kościoła Prawosławnego w Helsinkach. Jej wnętrza udostępnione są do zwiedzania i cichej modlitwy przez cały tydzień za wyjątkiem poniedziałków.

   Stąd już dosłownie parę kroków mam do portu, przy którym znajdziemy Plac Targowy, zwany rybnym, z zabytkowym pawilonem (bogactwo kuchni fińskiej), neoklasycystyczny Ratusz i Pałac Prezydencki czy zupełnie wyjątkową kawiarenkę Kappeli z widokiem na wdzięczną figurę nagiej Amandy Havis. „Nagie” rzeźby i figury ozdabiające parki Helsinek, skwery, place czy elewacje budynków są czymś zarówno charakterystycznym dla miasta jak i wyjątkowym w europejskiej, ale chyba nie tylko, skali. Roi się tu od nagich robotników z młotami czy wiertarkami po zwiewne nimfy.

   Port Etelasatama Sodra hamnen to również miejsce, do którego przybijają ogromne promy dalekobieżne jak i lokalne statki. Stąd dostać się można do umieszczonego na liście UNESCO zabytku, jakim jest XVIII-wieczna Twierdza Suomenlinna. Warownia zbudowana na sześciu wyspach przez Szwedów dla ochrony panującego tu wówczas szwedzkiego królestwa przed atakami ze strony Rosji, jest dzisiaj miejscem wielu wydarzeń kulturalnych i niezwykłą atrakcją turystyczną.  Warto poświęcić jej więcej czasu niż jedno popołudnie. Zmęczeni zwiedzaniem znajdą tu wiele sympatycznych kawiarenek. Ciekawostką miejsca jest bodajże jedyny na świecie kościół będący jednocześnie latarnią morską.

   Do swojego hotelu wracam rozświetloną ulicznymi latarniami i witrynami butików dzielnicą nazwaną Design District Helsinki. Skupia ona na 25-ciu ulicach ponad 180 miejsc sprzedaży i wytwarzania designerskich wyrobów w pełnym asortymencie. Sam bulwar Esplanadi to nagromadzenie wspaniałych fińskich marek jak Marimekko, Finlayson, Iitalla czy innych.  Już w 2005 roku powstał projekt Design 2005 zakładający współpracę nauki, kultury i sztuki na szczeblu ministerstw ale i pracowni artystycznych. Efektem tych działań, jak i wielowiekowej tradycji, jest przyznanie Helsinkom miana Stolicy Wzornictwa 2012. Mam tylko nadzieją, że wraz ze wzrostem zainteresowania fińskim designem nie wzrosną również ceny, które i tak do niskich nie należą.

   Na kolację wpadam do ulubionej przez Finów ale i turystów knajpki Zetor. Tak, nazwa wzięła się od traktorów, które stoją tu zarówno na tarasie restauracji jak i w jej obszernym, nieco szalonym wnętrzu. W karcie, tuż obok chińskiego znajduję i polskie menu! Super. Zamawiam tutejszą specjalność – smażone kawałki renifera z puree ziemniaczanym, borówkami i ogórkiem kiszonym za 19 euro. Hmmm, specyficzny smak posiłku długo mi towarzyszył…

   Niezwykłe w Helsinkach jest również to, że gdy tylko opuści się granice miasta natychmiast wpada się w sam środek niemal nieskażonej natury. Jest zielono, sielsko i wiejsko. A stolicę otaczają tak urocze miejsca jak rezydencja Haikon Kartano usytuowana w pięknym parku nad jeziorem, którego woda ma też domieszkę słonego Bałtyku stykającego się z akwenem. Posiadłość to kilka romantycznych budynków na zboczu wzniesienia mieszczących hotel o wystroju z epoki, eleganckie restauracje i spa. Nad jeziorem w Villa Haikko wieczorem mają miejsce romantyczne koncerty. Idealne miejsce na weekendowy wypad czy relaksacyjny pobyt.

   Niecałą godzinę zajmuje jazda z Helsinek do Porvoo, idyllicznej mieścinki o kolorowej drewnianej architekturze. To drugie najstarsze miasto Finlandii, które prawa miejskie otrzymało w XIV wieku. Niemal przyklejone do zabytkowej katedry na wzgórzu maleńkie stare miasto schodzące brukowanymi uliczkami nad brzeg rzeki to miejsce wyjątkowe. Pełno tu sklepików z kolorowym rękodziełem, malowniczych restauracyjek i kawiarenek, małych muzeów czy galerii. Tą część miasta upodobali sobie zwłaszcza artyści i ludzie wolnych zawodów. Przy pięknej pogodzie uliczki tętnią radosnym gwarem i pełnią życia. Latem co tydzień odbywają się tu niezliczone koncerty, spektakle, można odbyć z przewodnikami wycieczki wodne i piesze. Ba, dotrzeć tu można statkiem z Placu Targowego w Helsinkach.

   Zimą Porvoo to wymarzone miejsce by spędzić tu Święta Bożego Narodzenia. Urocze stoiska i stragany rozświetlają wąskie uliczki oferując świąteczne wyroby czy kusząc zapachami lokalnej kuchni i swojskich nalewek. Nastrojowe kafejki i restauracje oferują domową, świąteczną atmosferę przyjaznej magicznej północy.

Jerzy Pawleta

Helsinki

www.visithelsinki.fi – Helsinki, informacja turystyczna

www.haikko.fi – rezydencja Haikon Kartano

www.porvoo.fi/tourism – Porvoo, informacja turystyczna

 

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.