Drzewo i Sacrum – szlakiem ludzkich pasji.

 

Drzewo i Sacrum, nowy szlak kulturowy Podlasia to, wydawać by się mogło, kolejna trasa szlakiem drewnianych zabytków sakralnych i świeckich. Jednak ta niepozorna nazwa kryje w sobie wiele niespodziewanych zdarzeń. Nie tylko miejsc, często zupełnie niezasłużenie pomijanych przez turystów, ale właśnie zdarzeń. Spotkani na trasie ludzie sprawiają, że pokonywanie szlaku nie jest wyłącznie wycieczką krajoznawczą.

   Nie bez znaczenia jest fakt, że animatorami przedsięwzięcia pod nazwą Drzewo i Sacrum są młodzi ludzie ze Związku Młodzieży Białoruskiej. Nazwa kojarzy się wprawdzie z minioną, jedynie słuszną epoką, ale to tylko nazwa. Działalność i otwartość Białorusinów pozwala nam poznać niezwykłość ich kultury, bo przecież na wielu obszarach białostocczyzny nadal zachował się ich język i zwyczaje, które stanowią bogactwo tego rejonu.

   Spotkanie z białostocczyzną rozpocząłem od miejsca niezwykłego. Wyjątkowego za sprawą osób, które to miejsce stworzyły. We wsi Ryboły w malowniczej wiejskiej chacie, która mieściła przedwojenną szkołę, znajduje się założone przez kapłana, ojca Grzegorza Sosnę, muzeum „Baćkauszczyna”.  Muzeum Kultury Materialnej, jak brzmi jego oficjalna nazwa, zgromadziło setki przedmiotów użytku codziennego jak i artystycznego rękodzieła regionu. Znajdziemy tu wszystko, co potrzebne było białoruskiej ludności do życia. Od domowych ołtarzyków, których ikony są tradycyjnie przepasane ręcznie wyszywanymi szarfami po pierwsze gramofony. Oprowadzająca po tym obiekcie kobieta z dumą zaznacza, że żaden eksponat nie został zakupiony przez placówkę. Wszystkie są darem okolicznej ludności. Nawet wielkie dawne sanie czy maszyny szwalnicze, które ledwo mieszczą się w pomieszczeniach muzeum.

   Zanim odwiedzę kolejnego  pasjonata tradycji i kultury białoruskiej, wielkiego znawcę historii Podlasia, Doroteusza Fionika, zaglądam do drewnianej, najstarszej cerkwi w Bielsku Podlaskim, świątyni pod wezwaniem Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, zwanej tu Preczystienskaja. Nadarzyła się niezwykła okazja podejrzeć prawosławny ślub. Jestem pod wrażeniem uroczystości, a magia cerkiewnych śpiewów jest wprost niezwykła. W Bielsku Podlaskim znajduje się obecnie pięć cerkwi, z czego trzy to cerkwie zabytkowe, dwie – współczesne, powstałe w ostatnich dwudziestu latach. I tak duża ilość kościołów to nie wyjątek. W dużych grodach Podlasia zakładano, że cerkwi będzie tyle, ile jest najważniejszych świąt w prawosławnym kalendarzu. Ciekawostką jest również fakt, iż msze w cerkwiach Podlasia nie odbywają się w języku ruskim, ale starocerkiewno-słowiańskim, który jest językiem liturgicznym używanym wyłącznie podczas nabożeństw. Znajdziemy w Bielsku Podlaskim również szkołę „pisania” ikon. Tak, to nie przejęzyczenie, ikony się „pisze” a nie „maluje”.

   Tuż za Bielskiem, w niewielkich Studziwodach rozrasta się z dnia na dzień Muzeum Małej Ojczyzny, prywatny skansen pana Doroteusza. Oprócz ludowych rzeźb, pięknie zachowanych wnętrz chaty, historycznych kafli z ziemiańskiego pieca, całej masy najdziwniejszych przedmiotów wygrzebanych niemal i dosłownie spod ziemi, otrzymamy tu coś wyjątkowego. Niekończące się opowieści i historie znakomitego gawędziarza przybliżające nam w sposób prosty, niemal namacalny, zawikłane dzieje miejsca i ludzi. Fascynujące! Pan Doroteusz prowadzi w swojej chacie również zajęcia plastyczne dla dzieci. A wszystkie rzeźby, ceramiki, malunki i inne małe dzieła sztuki głęboko tkwią korzeniami w sztuce i wierzeniach ludowych białostocczyzny. Doroteusz Fionik zainicjował również rekonstruowanie drewnianych krzyży Podlasia. Na odbudowywanych krzyżach w ramach warsztatów pisane są ikony. Wielkim entuzjastą tego przedsięwzięcia jest sławny artysta Leon Tarasewicz, który często osobiście uczestniczy w warsztatach. Do dzisiaj na wiejskich skrzyżowaniach powstało już kilkanaście takich kolorowych krzyży.

   Kolejnym nadzwyczajnym miejscem na szlaku jest dawna renesansowa perełka – Orla. Miejscowość założona już w roku 1507. Od XVII wieku zamieszkiwana w znacznej części przez Żydów a od XVIII wieku, gdy postawiono tu okazałą synagogę – żydowskie centrum religijne i kulturowe. Niewielka dziś Orla w tamtych czasach mogła poszczycić się stu dwoma rzemieślnikami, sześćdziesięcioma kupcami,  stało tu dwadzieścia sześć karczm i dziesięć browarów! Dzisiaj pozostała jedynie piękna, odrestaurowywana z mozołem synagoga.

   Słońce chyli się ku zachodowi, to znak, że gnać trzeba do Centrum Edukacji i Kultury Białoruskiej w Szczytach-Dzięciołach, gdzie odbywa się premiera białoruskiego spektaklu „Ja j u poli verboju rosła”. I okazało się, że język białoruski acz słowiański, znacznie różni się od polskiego. Na szczęście przekaz teatralny i sugestywna, wyrazista gra odtwórczyni monodramatu pozwala łatwo zapoznać się z treścią i przekazem sztuki.

   Nocleg moi białoruscy gospodarze przygotowali w nieodległych Dubiczach Cerkiewnych w drewnianym ośrodku „Bachmaty” nad malowniczym zalewem. Spacer o rześkim poranku po okolicznych lasach nastraja bojowo do zdobywania kolejnych atrakcji szlaku Drzewo i Sacrum.

Po drodze do następnego punktu na trasie, jakim jest XVI-wieczna miejscowość Narew nad rzeką Narew, warto nieco zboczyć z „drewnianego” szlaku by zobaczyć murowaną, nowoczesną cerkiew w Hajnówce. Sobór św. Trójcy, którego współautorem jest Jerzy Nowosielski – znakomity twórca sztuki nowoczesnej tkwiącej korzeniami w prawosławiu, oszałamia swoją formą zewnętrzną i świetlistymi wnętrzami. Żałować tylko należy, że budowniczowie świątyni nie odważyli się pokryć elewacji jaskrawymi kolorami zaproponowanymi przez Nowosielskiego. Nie mniej duch i ręka artysty są tu nadzwyczaj łatwo wyczuwalne. W Hajnówce odbywa się corocznie Festiwal Muzyki Cerkiewnej, impreza o 20-letniej tradycji, która stała się już wydarzeniem międzynarodowym, ściągającym chóry nie tylko z Europy ale i z całego świata. Będąc w Hajnówce warto zajrzeć do restauracji „Leśny Dworek” przy Muzeum Białoruskim, gdzie serwowane są tradycyjne potrawy Podlasia.

   W średniowiecznej Narwi znajdują się obecnie dwa godne obejrzenia zabytki. Seledynowa cerkiew prawosławna z roku 1885 i wspaniały drewniany, niemal sto pięćdziesiąt lat starszy kościół rzymskokatolicki. W jego wnętrzach pełnych znakomitych malunków i drewnianych rzeźb znajdziemy cudowny obraz Matki Boskiej.

  Będąc w Narwi koniecznie trzeba zajrzeć do prawosławnej pustelni Ojca Gabriela w Odrynkach i powędrować długą kładką do drewnianych cerkiewek rozlokowanych na wysepce na rozlewisku. Powstały na bagnach doliny Narwi skit nazywany jest często drugą Garbarką. Miejsce niezwykłe, jak i sama osoba mnicha. Udostępniane jest pielgrzymom i wizytującym bez ograniczeń, ale Ojciec Gabriel już zapowiada zaryglowanie bram swojego przybytku przed nadmiarem gości.

   Szlak Drzewo i Sacrum ma do zaproponowanie ogromną ilość atrakcji. Często znajdują się one z dala od głównych dróg. Trzeba fantazji odkrywcy, by wyszukać wiele z nich. Jednym z takich miejsc jest potężna, fantastyczna w kształcie i swojej konstrukcji cerkiew z cudowną ikoną Opieki Bogurodzicy w Puchłach. Miejsce niekończących się pielgrzymek wiernych. Po drodze napotkamy szereg zadbanych wiejskich obejść z pięknie zdobionymi ludowymi ornamentami chatami. A kilka kilometrów od wioski Puchły znajduje się dom i pracownia twórcy tych ozdób, tak zwanych wyżynek, Włodzimierza Naumiuka. Rzeźbiarz chętnie opowiada o tradycji tworzenia ozdób, sposobach ich wykonywania czy o swoim życiu na Podlasiu. Jego zagroda we wsi Kaniuki jest sama w sobie dziełem sztuki ludowej.

   Snując się pośród malowniczych wiosek, kolorowych cerkiewek, sielskich krajobrazów nie czuć upływającego czasu. Dzień zbliża się ku końcowi, czas na odpoczynek a przecież warto jeszcze wstąpić na festyn ludowy w Dubiczach Cerkiewnych. No bo jak tu nie skosztować miejscowych smakołyków, lokalnej nalewki czy wypieków. I nie potańczyć z dziewczynami jak malowane z białoruskiego zespołu folklorystycznego. Na spanie przyjdzie czas…

   Na nogi zrywam się, o dziwo, wyjątkowo wcześnie. Ranek to najlepsza pora na zdjęcia, wyruszam więc na piechotę ulicą Główną w stronę cmentarza usytuowanego na drugim końcu Dubicz Cerkiewnych. Mijam po drodze zdobione chaty (najstarszą z nich znajdziemy pod numerem 34), niebieską cerkiew, której podwaliny powstały już w roku 1553, Izbę Kultury Ludowej i Tradycji Pożarnictwa w starej szkole o charakterze dworkowym czy pomnik poświęcony pamięci żołnierzy Armii Radzieckiej (chyba jeden z nielicznych ocalałych w Polsce) ze świeżymi białoczerwonymi kwiatami w kamiennym wazonie. Nieco poza wsią, na rozstaju dróg znajduję i cmentarz, którego często kolorowe, malowanie błękitną czy zieloną farbą kamienne krzyże stoją pośród niezliczonej ilości drewnianych. Miejsce jest magiczne, nierzeczywiste. Ma w sobie niezwykłą atmosferę. Krzyże prawosławne, których jest tu zdecydowana większość, mieszają się z katolickimi. Ogromne drewniane z kamiennymi. Całość schowana jest w lesie otaczającym wioskę i cmentarz. Niezwykłe…

   Kolejne odwiedzane miejsca to równie interesujący cmentarz z niewielką cerkwią w Leniewie i Czyże. Miejscowość strzelecka, zamieszkała przez dawnych strzelców i otoczników pilnujących w czasach Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego Puszczy Białowieskiej, organizujący dla władców łowy w kniejach, uczestniczących również w królewskich wyprawach wojennych. Miejscowość o chatach, które dorocznie wygrywają lub zajmują czołowe miejsca w rankingach na najpiękniejszą, najlepiej zadbaną architekturę regionu. Mieszkańcy pięknych domostw z dumą opowiadają o swoich zagrodach i ich historii. Pośrodku wsi, w miejscu drewnianej, która spłonęła, stoi okazała cerkiew murowana. Znów mam szczęście uczestniczyć w robiącej na mnie zawsze piorunujące wrażenie mszy prawosławnej. Uwielbiam mistykę tego obrządku.

   No ale czas na bardzie przyziemne atrakcje i doznania. W niedalekim Zbuczu odbywa się Festyn Archeologiczny. I jak tu nie dać się porwać się do boju dziarskim wojom, do degustacji potraw rumianym dziewczynom czy do zakupu tradycyjnych wyrobów harcerzom urządzającym wspaniałe stoiska. Czas na zabawę, czas „na hulankę i swawole”, jak mawiali bohaterowie naszych wieszczów. Bo na wschodnich ziemiach ciągle jeszcze „gra w duszach” tutejszych ludzi, życie ciągle jest radością. Głównie ze spotkania się z przyjaciółmi. Do których zalicza się każdy przybysz, który zawita w te strony.

Jerzy Pawleta

Podlasie, Drzewo i Sacrum

Podlaski Szlak Kulturowy „Drzewo i Sacrum” jest wspólną inicjatywą Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego oraz Związku Młodzieży Białoruskiej. Powstał z myślą o ukazaniu drewnianej architektury białostocczyzny oraz żyjących tu ludzi, którzy w miejscu przenikania się kultur kształtowanych przez różne narody i wyznania, z pasją kultywują dawne tradycje.

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.