Frankfurt am Main. City break w więzieniu, czyli Rewolucja Kulturalna.

Wyburzyć piętrowe parkingi w centrum miasta! Wyburzyć stację metra! Wyburzyć wszystko co jest niezgodne z naszą ideą i koncepcją!
To co zrobili gospodarze miasta Frankfurt nad Menem jest fenomenem. Na skalę europejską na pewno. Niezwykle śmiały projekt i gigantyczna inwestycja stały się faktem. Zmaterializowało się to w postaci zupełnie nowego miejsca na turystycznej mapie świata jakim jest „Nowe Stare Miasto – Neue Altstadt”. Na czym polega niezwykłość przedsięwzięcia? Otóż wyburzono niemal wszystko, czym wcześniej „zatkano” wojenne zniszczenia, a co nie miało architektonicznego i ideologicznego związku z dawnym Starym Miastem. W zamian pomiędzy zachowanymi oryginalnymi zabytkowymi kamienicami, jak na przykład sławna Złota Waga – Goldene Waage, postawiono budynki nawiązujące charakterem do starej zabudowy. Te, które miały pełną dokumentację odbudowano z detalami według zachowanej specyfikacji. Ściągano nawet z okolicznych kamieniołomów kamień, z którego zbudowany był pierwowzór. Niezwykłe wrażenie robią dachy i całe górne elewacje kilku domów wykonane z czarnego łupka dachowego. Sposób na pokrywanie elewacji łupkiem znany był już i stosowany w średniowieczu. Pozostałe budynki zbudowano z zachowaniem dawnych proporcji.

Podczas renowacji Starego Miasta zostawiono parę przykładów czołowych, klasycznych już, osiągnięć architektury powojennej czy mające tutaj swoje siedziby znakomite muzea. Współczesna sytuacja architektoniczna Neue Altstadt skontrastowana ze zdjęciami zburzonego w czasie II wojny światowej miasta oraz chaotycznymi i wątpliwie estetycznymi etapami odbudowy czy przebudowy Starówki daje wyobrażenie o skali przedsięwzięcia. Zdjęcia takie zobaczyć można (i kupić) w informacji turystycznej usytuowanej na rogu placu Römerberg oraz Bethmannstrasse.
Niemieccy projektanci zafascynowali mnie koncepcją, by nowy twór nie udawał klasycznej Starówki. Stara, lub zbudowana „na starą” część miasta poprzetykana jest nowoczesnymi na wskroś rozwiązaniami. Zaskakujące jest na przykład Muzeum Archeologiczne Kaiserpfalz franconofurd do którego schodzi się do podziemi prosto z historycznej brukowanej ulicy Kronungsweg niepozornym zejściem pomiędzy kamienicami. Ku mojemu zdziwieniu, i nie tylko mojemu, otwiera się tu nagle ogromna przestrzeń, ukazująca fundamenty dawnych budowli. Począwszy od czasów rzymskich. Otwartą wcześniej przestrzeń przykryto dachem, by aura nie dewastowała zachowanych ruin. Dachem, który ma kilka pięter i mieści biura Stadthaus. Zresztą cała koncepcja Neue Altstadt zasadza się na optymalnym wykorzystaniu przestrzeni. Parter to głównie restauracje, winiarnie, kawiarnie czy sklepiki rzemieślnicze i galerie. Żadnych wszędobylskich, zabijających przestrzeń publiczną banków. Piętra wyższe to biura i firmy. Najwyższe – apartamenty i mieszkania. Dla mnie idealne założenie – dzielnica żyjąca w dzień i w nocy.


Dla pełnego obrazu dodać muszę jeszcze tłumy turystów, gdyż Frankfurt nad Menem zmienia swój wizerunek z biznesowo-handlowego na przyjazny globtroterom. I robi to nadzwyczaj skutecznie. Takiej ilości gości z całego świata na relatywnie niewielkiej przestrzeni nie widziałem już dawno. No, ale i oferta na otwarcie Neue Altstadt, którą przygotowali gospodarze była niezwykła. Od klasyki po sztukę współczesną, której kulminacją były dwa fascynujące nocne pokazy „światło i dźwięk”. Niezwykłe, gdyż stworzone za pomocą stu kilkudziesięciu dronów! które latały synchronicznie nad rzeką na tle futurystycznej architektury wieżowców, wykonując ku głośnej radości nieprzebranych tłumów zgromadzonych po obu brzegach Menu dynamiczne, barwne, wielokolorowe figury. Całość okraszono równie barwnymi iluminacjami laserowymi oraz muzyką.


Na drugim biegunie artystycznego menu znalazły się koncerty muzyki klasycznej. Zarówno plenerowe na scenie ustawionej na centralnym, antycznym placu Römerberg, gromadzące nieprzebrane tłumy widzów, jak i kameralne w Katedrze Cesarskiej Św. Bartłomieja, Kaiserdom St. Bartholomäus. Tutaj, w gotyckich wnętrzach o znakomitej akustyce, można było posłuchać Mozarta czy Mendelssohna. Szczególne wrażenie robiły fragmenty koncertu w wykonaniu znakomitego chóru. Potężne dźwięki wypełniały wówczas po brzegi ogromną przestrzeń katedry powodując, że ogniki wielu świec zaczynały nerwowo migotać.


Oba wydarzenia były jedynie wierzchołkiem góry lodowej najrozmaitszych atrakcji. Przez cały weekend Nowe Stare Miasto zaskakiwało akcjami artystycznymi usytuowanymi w jego zakamarkach i uliczkach. Największym powodzeniem wśród miłośników lokalnego Apfelwein, czyli wina jabłkowego, cieszyły się rockowo-bluesowo-folkowe koncerty odbywające się na scenie usytuowanej na nadrzecznym deptaku Mainkai, tuż przy starym pieszym Eiserner Steg, Moście Zakochanych. Popularną nazwę wziął od tysięcy kłódek z imionami zakochanych zawieszonych na jego żelaznej konstrukcji. W bezpośredniej bliskości sceny rozmieszczonych było wiele ulicznych straganów i tymczasowych knajpek czy food trucków serwujących lokalne przysmaki, wśród których nie zabrakło sławnych bratwurstów czy kiełbasek frankfurckich. Gdzie, jak nie we Frankfurcie smakują one najlepiej! Podobnych miejsc na samym Römerberg i w jego okolicach nie brakowało. Przeciskając się przez tłum i degustując coraz to inne specjały i trunki można było natknąć się to na pochód przebierańców w strojach z epoki, to na ulicznych grajków i kuglarzy, to na teatr cieni usytuowany w jednym z okien kamienicy.


Architekturę Neue Altstadt podziwiać można z poziomu ulicy, ale i z wysokości. Zdecydowanie warto wejść stromymi wąskimi krętymi schodami na niemal 100-metrową wieżę katedry, gdyż stamtąd z wysokości 66 metrów widok mamy na wszystkie atrakcje miasta. Dachy i uliczki Starego Miasta, rzekę snującą się u naszych stóp poprzecinaną wieloma mostami czy wreszcie dumę nowoczesnego Frankfurtu, symbol dynamicznego rozwoju miasta, czyli ciągle rozbudowującą się dzielnicę futurystycznych wieżowców. Miejsce jest wyjątkowe w skali europejskiej, nadano mu przewrotną nazwę „Mainhattan”. Kilka z drapaczy chmur udostępnionych jest miłośnikom podniebnych panoram i stamtąd podziwiać można Neue Altstadt z zupełnie innej perspektywy. Najwyższym z nich jest Commerzbank Tower, 260-metrowa budowla ze zintegrowanymi ogrodami. Dla tych, którzy wolą podziwiać świat z kieliszkiem szampana w dłoni, swoje podwoje otwiera Main Tower, platforma obserwacyjna z restauracją. Inną ciekawą alternatywą jest otwarty jedynie w czasie sezonu letniego Long Island Summer Lounge, beach club na dachu wielopiętrowego garażu.


Jeśli zmęczy nas gwar Starówki i zapragniemy w ciszy i spokoju zjeść wyjątkową kolację, to polecam drugi, południowy brzeg rzeki. Wystarczy przejść jednym z mostów, by znaleźć się w dzielnicy muzeów, galerii, knajpek, barów czy restauracji. Dzielnicy, gdzie w wielu miejscach czas jakby się zatrzymał. Dystryktu żyjącego niejako w kontrze do pośpiechu, blichtru i pogoni za pieniądzem północnej części miasta. Tu zapraszam do niepozornego miejsca schowanego w zaułkach ulicy Grosse Rittergasse, gdzie będziemy musieli chwilę cierpliwie poczekać na stolik czy miejsce przy ławie. Zdecydowanie warto, gdyż Daheim im Lorsbacher Thal słynie nie tylko z nieprzebranej oferty Apfelwein, ale i z doskonałej klasycznej niemieckiej kuchni. Tak ogromnego i soczystego schabowego z kością i pysznymi „bratkartoflami” jeszcze nie jedliście! Na przystawkę małe smażone kiełbaski, na deser koniecznie Apfelstrudel. Nie wstaniecie od stołu bez skosztowania lokalnej nalewki. Na trawienie niezbędnej.


Cóż cała moja wizyta we Frankfurcie nad Menem miała wspólnego ze wzmiankowanym w tytule więzieniem? Otóż gościny i noclegu udzielił mi hotel NH Collection Frankfurt City, znakomicie usytuowany w bezpośredniej bliskości stacji S i U-bahn Konstabler Wache, czyli tuż przy Zeil, głównym handlowym deptaku miasta. Stąd na Neue Altstadt jest dosłownie pięć minut. Duża zaleta. Inną jest standard samego obiektu – pokoi, sal konferencyjnych, baru czy Spa. Oraz nadzwyczaj sympatyczna obsługa. Hotel zaskakuje ofertą bufetu śniadaniowego. Nie, nie tylko pysznymi bratwurstami czy innymi frykasami. Nie tylko znakomitą kawą. Nawet nie schłodzonym prosecco. Zaskakuje sokiem pomidorowym, solą, pieprzem i …wódką! Tak, na śniadanie przyrządzić możemy sobie Bloody Mary. A wszystko to w budynku, i tu odpowiedź na pytanie: który zbudowany został jako miejskie więzienie! Stąd blisko mamy również do sądu.


Zapewne nie byłbym w stanie zorientować się, że takie było pierwotne przeznaczenie obiektu, gdyż jakość i koncepcja wprowadzonych zmian adaptacyjnych są synonimami przestronności i komfortu, gdyby nie moja sympatyczna przewodniczka po funkcjach budynku, menadżer hotelu, pani Agnieszka Gajek, która zdradziła mi ten intrygujący szczegół z historii miejsca.
Może wybiegam zbyt daleko, ale myślę, że znakomitym giftem dla hotelowych gości mogłyby być …kajdanki.

Jerzy Pawleta
Frankfurt nad Menem 2018.

Powyższe pliki również możesz zakupić korzystając z formularza po prawej stronie.

O autorze

Jestem autorem wszystkich zdjęć, artykułów i materiałów wideo załączonych na stronie www.jerzypawleta.pl. Zabrania się publikowania zdjęć ze strony www.jerzypawleta.pl w pejoratywnym kontekście w stosunku do przedstawianych ludzi, miejsc czy zdarzeń.